• facebook
  • rss
  • Latarnia morska nad miastem

    Ks. Tomasz Horak

    |

    Gość Opolski 27/2012

    dodane 05.07.2012 00:00

    Dziś zapraszam do Krnova. Z którejkolwiek strony jechać, Cvilín widać jak latarnię morską, która pielgrzymom drogę wskazuje.

    Warto zatrzymać się w mieście, koniecznie trzeba odwiedzić cvilínskie wzgórze, na którym wznosi się chrám Panny Marie Sedmibolestné.

    Szybko się odbudował

    Krnov leży w widłach Opavy i Opavícy. W roku 1997 wody wzięły miasto w kleszcze. Zniszczenia były ogromne. Podziwiałem, jak szybko i jak pięknie Krnov się odbudował. W Republice Czeskiej mechanizmy współpracy władz centralnych i samorządowych oparte są na zgoła innej filozofii niż w Polsce. Lubię wpaść do Krnova, połazić po małym, starym centrum, pomedytować na cvilínskim wzgórzu. Przyjechałem kiedyś na górę, kobiety sprzątały kościół. Wiedzą, że jestem novinář (dziennikarz). Fotografuję – one z wiadrami i mopami. Były zdziwione. Powiadam: „Skoro ktoś sprząta świątynię, to znaczy, że Kościół żyje”. Zaskoczone, bo nie pomyślały, że sprzątanie ma wymiar świadectwa żywotności Kościoła.

    Obraz o cudownej sile

    Początek cvilínskiego sanktuarium sięga roku 1684, kiedy po wojnie trzydziestoletniej Śląsk powoli się uspokajał. Przełożony minorytów (czarnych franciszkanów) postawił na wzgórzu drewnianą kaplicę poświęconą Pannie Maryi. Umieszczono w niej obraz, który jako wotum za cudowne uzdrowienie córki namalował miejscowy malarz nazwiska Täuber. Malowidło przedstawia Maryję Bolesną z siedmioma mieczami, tkwiącymi w jej sercu, na tle miasta i okolicznych wzgórz. Zakonnicy zamówili u Täubera duży, ołtarzowy obraz tej samej treści. Ten jednak nie miał takiej „zázračné mocy” (cudownej siły) jak poprzedni. A pielgrzymów przybywało! Gdy z czasem postawiono na tym miejscu duży, barokowy kościół, umieszczono w nim oba obrazy. W ołtarzu ten nowszy, za nim, na odwrocie – pierwotny, łaskami słynący. I tak jest do dziś.

    Losy kościoła

    A kościół miał historię trudną. Najpierw cesarz austriacki Józef II kazał go zburzyć. Mieszczanie wykupili świątynię i dzięki prawnym wybiegom uratowali (był to rok 1795). Kilkadziesiąt lat później wielki pożar zniszczył dach oraz wieże. Parafia kościół odnowiła. Walki roku 1945 nieomal go zburzyły, a czasy totalitarnego komunizmu udaremniły funkcjonowanie sanktuarium. Teraz cvilíńskie wieże znowu wskazują drogę pątnikom. W tegorocznym kalendarzu przewidzianych jest aż 17 pielgrzymek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół