• facebook
  • rss
  • Jak w arce Noego

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 28/2012

    dodane 12.07.2012 00:15

    Świat zwierząt. Czy już poznaliście tych wyjątkowych mieszkańców Opola?

    Wupalny, letni dzień, spacerując po ogrodzie zoologicznym tuż po godz. 15, niełatwo znaleźć zwierzaka zainteresowanego zwiedzającymi. Uciekają one do cienia – jak kapibara, odbywają drzemkę – jak wielbłądy albo chłodzą się w wodzie – jak tapir. Ale godzinę później, gdy żar z nieba staje się mniej dokuczliwy w zoo budzi się życie. Dwa goryle zasiadają przed tarasem widokowym i czekają na pracownika, który rzuca im cząstki jabłek, marchew czy orzeszki. Jest i butelka, którą same sobie odkręcają i z której duszkiem wypijają zawartość. Swój pokaz mają również uchatki kalifornijskie.Grace i Molly chętnie współpracują z opiekunem. Prezentują widzom, jak poruszają się w wodzie i na lądzie, pokazują swoje małżowiny uszne, a także długie przednie płetwy, których używają do pływania. To jedna z różnic między uchatkami i fokami. Te ostatnie, poruszając się w wodzie, używają płetw tylnych.

    Na wyciągnięcie ręki

    Fajnie – jak stwierdzają spotkane przedszkolaki – jest na wyspie lemurów. Bo chociaż najpierw trudno było któregoś z nich wypatrzyć, to gdy słońce schowało się za chmury, jeden po drugim zaczęły wychodzić ze swoich kryjówek. Na początek mała rozgrzewka, parę fikołków na gałęzi czy zwis głową w dół, a potem można zejść na ziemię i sprawdzić, kto tym razem przyszedł w odwiedziny. Lemury katta z pięknymi, długimi ogonami podchodzą do dzieci i dorosłych. Liżą po dłoniach, chwytają za nogi. Piskom radości towarzyszą ponaglenia: „Zrób zdjęcie!”. Kawałek dalej jest tunel z napisem zapraszającym do stanięcia oko w oko z wilkiem. Krótka kalkulacja – decyduję się wejść. Ale wilka nie spotykam – w efekcie ulga miesza się z rozczarowaniem. Za to w innej części ogrodu gepard pochłania spory kawał surowego mięsa, co nie tylko ja obserwuję z wielkim zaciekawieniem. Hitem dla najmłodszych okazało się spotkanie z mrówkojadem czy podziwianie majestatycznie paradujących po wybiegu żyraf, z których hodowli od kilku lat słynie opolskie zoo. Do tego rozskakane kangury albo kozy i owce, które można pogłaskać w minizoo, czy dwa słodko wyglądające rysie, które na świat przyszły niecałe dwa miesiące temu. Kończąc kilkugodzinne zwiedzanie, aż trudno stwierdzić, gdzie komu podobało się najbardziej.

    Lekcja blisko natury

    W opolskim ogrodzie zoologicznym, mającym powierzchnię 30 ha, mieszka ponad 1350 zwierząt z ok. 270 gatunków. To spora zoologiczna rodzina, którą warto poznawać. Ułatwiają nam to tablice informacyjne umieszczone przy każdym wybiegu czy wolierze. Dowiemy się z nich o miejscach na kuli ziemskiej, gdzie występują oglądane ptaki, ssaki, stawonogi czy płazy o tym, jak się zachowują, rozmnażają oraz czym się żywią. Wiele ciekawostek wyczytamy również z folderów informacyjnych, ale najwięcej usłyszeć można w czasie lekcji prowadzonych przez pracowników zoo. – Najważniejszym zadaniem ogrodu zoologicznego jest hodowla gatunków ginących i zagrożonych wyginięciem – mówi Lesław Sobieraj, dyrektor zoo w Opolu, dodając, że jego pracownicy również wiele uwagi poświęcają właśnie działalności dydaktycznej, stawiając sobie za cel budzenie świadomości na temat niezastąpionej wartości przyrody. – Uczymy dzieci i młodzież, jak nie zagrażać ginącym gatunkom – wyjaśnia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół