Nowy numer 16/2018 Archiwum

Maltańscy ratownicy

Służba. Tylko w ostatnim czasie zabezpieczali kilka dużych imprez masowych: Zlot Drum Djemboree w Głuchołazach, Festiwal Ognia i Wody nad Jeziorem Nyskim czy Bitwę o Twierdzę Nysa. Są również obecni na Pieszej Pielgrzymce Opolskiej na Jasną Górę.

Jesteśmy gośćmi na tym świecie i tylko tyle po nas zostanie, ile uczynimy dla innych. Pan Bóg nie będzie nas przecież rozliczał z zasobności konta w banku, ale przede wszystkim z tego, czego nie zrobiliśmy dla drugiego człowieka, choć mogliśmy – mówi Irena Wolak, komendant nyskiego oddziału Maltańskiej Służby Medycznej (MSM), emerytowana pielęgniarka. – Wymagam od wolontariuszy bardzo dużo, ale dwa razy tyle wymagam od siebie – przyznaje.

Nyskie początki

W Nysie oddział ratowników maltańskich, działający pierwotnie w ramach Stowarzyszenia Maltańska Służba Medyczna, a od sierpnia 2011 r. w ramach Fundacji ZPKM Maltańska Służba Medyczna, tworzy 37 wolontariuszy, wśród nich 3 pielęgniarki, ratownik medyczny, 3 lekarzy, a także młodzież i dorośli, na co dzień wykonujący różne zawody. Jest to jedyna grupa ratowników maltańskich w naszym regionie, a także najprężniej działająca w Polsce. Oficjalnie powstała 24 września 2003 r. Wcześniej, bo w marcu 2002 r., odbył się w Nysie pierwszy maltański kurs pomocy przedmedycznej.

To właśnie uczestnicy tego kursu utworzyli nyski oddział. Dziś wiele osób z tamtej ekipy już się wykruszyło, ale na ich miejsce przychodzą kolejni. – Z maltańczykami po raz pierwszy spotkaliśmy się w czasie powodzi w lipcu 1997 r., kiedy z pomocą przyjechała grupa z Plauen w Niemczech. Po powodzi utrzymywaliśmy z nimi przyjacielskie kontakty, a działalność Maltańskiej Służby Medycznej stawała się nam coraz bliższa – opowiada Irena Wolak. Na spotkaniu założycielskim obecni byli m.in. Henryk Kubiak, komendant główny MSM w Polsce, Róża Kubiak, naczelny szkoleniowiec, i ks. Edward Wąsowicz, który zapoznał nysan z maltańczykami z Plauen.

Pełen profesjonalizm

Maltańczycy wkładają serce w to, czym się zajmują. Doskonale wiedzą, że w przypadku zagrożenia życia ważne jest to, co zrobią w ciągu pierwszych 4–5 minut. Dlatego regularnie doszkalają się z zakresu udzielania pierwszej pomocy, uczą innych, a także dbają o swoją sprawność. W czasie rozmaitych imprez, które zabezpieczają, można rozpoznać ich bez trudu, bo zawsze w widocznym miejscu mają krzyż maltański. – Od dwóch lat dostajemy coraz więcej zleceń na zabezpieczenia i pokazy – cieszy się Irena Wolak. – Kiedy przychodzą wakacje, to praktycznie w każdy weekend czuwamy nad bezpieczeństwem uczestników różnych imprez – opowiada Piotr Furca, ratownik maltański i kierowca zespołu, którego do nyskiego oddziału wciągnęła córka. On z kolei zachęcił żonę. – Niesienie pomocy daje satysfakcję, rodzi wdzięczność i uśmiech, a to wszystko przewyższa swoją wartością pieniądze – podkreśla Piotr, tłumacząc, że nie zlicza godzin poświęconych na wolontariat. – Proszę sobie wyobrazić radość dzieci, których przez kilka lat nie odwiedził Święty Mikołaj, a które dostają paczkę. Dla nich warto się starać, im warto dawać swój czas – mówi. – W Maltańskiej Służbie Medycznej wielu z nas ukształtowało swoje charaktery, nauczyło się, co w życiu naprawdę jest ważne – podkreśla Maciej Skrętowicz, który od czterech lat jest wolontariuszem, a po wakacjach rozpocznie studia na kierunku ratownictwo medyczne.

Coraz aktywniejsi

Zajmują się nie tylko zabezpieczeniami, ale gdy to robią, muszą mieć uszy i oczy szeroko otwarte. – Kiedyś było znacznie więcej przypadków wymagających interwencji czy zawiezienia do szpitala. Często młodzi ludzie tracili przytomność po zażyciu środków odurzających, ale odkąd działa ustawa zakazująca sprzedaży dopalaczy, sytuacja znacznie się poprawiła – mówi Irena Wolak. Grupa chętnie prowadzi pokazy udzielania pierwszej pomocy, również w języku migowym, czego podjął się Piotr Kimla. Uruchomiła wypożyczalnię sprzętu dla niepełnosprawnych i obłożnie chorych. – Pożyczamy łóżka sterowane hydraulicznie i elektrycznie, chodziki, balkoniki, kule, wózki inwalidzkie, nasadki na WC i inne sprzęty, a także udzielamy rad na temat opieki nad chorymi – opowiada komendant. Dysponują wysłużoną karetką marki Mercedes Benz MB100 D i busem. Wykonują transporty chorych. Są najtańsze, bo załoga karetki – zarówno ratownik medyczny, pielęgniarka, jak i kierowca – to wolontariusze. – Wciąż mamy braki w wyposażeniu. Bardzo pomocne byłyby m.in. druga karetka, pulsoksymetr, ssak akumulatorowy, aparat do EKG czy komplet fantomów do ćwiczeń – zaznacza Maciej Skrętowicz, wyjaśniając, że brakujący sprzęt na razie wypożyczają.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma