• facebook
  • rss
  • Opolska Jasna Góra

    Anna Kwaśnicka anna.kwasnicka@gosc.pl

    |

    Gość Opolski 32/2012

    dodane 09.08.2012 00:00

    36. Piesza Pielgrzymka Opolska na Jasną Górę. Blisko 2400 osób przeżyło tygodniowe rekolekcje w drodze do Matki Bożej.

    Pierwsza sobota sierpnia. Minęła godz. 9. Po porannej mgle nie ma już śladu, a słońce coraz śmielej zaczyna przypiekać. Kolejne osoby zbierają się przy figurze Matki Bożej na jasnogórskich błoniach. Przyjechali do Częstochowy z różnych stron diecezji opolskiej, by powitać swoich bliskich. Właśnie tu za chwilę dotrą opolscy pielgrzymi. Jeszcze ich nie widać, ale już słychać ich śpiew roznoszący się po mieście. Są coraz bliżej, a gdy wchodzą na ostatnią prostą – wiwatują, rozkładają szeroko ramiona, są szczęśliwi i witani gromkimi oklaskami. Atmosfera z minuty na minutę staje się bardziej świąteczna.

    Wspólnota pod namiotami

    Pierwsza u celu pojawia się 1 Zielona, a więc pątnicy m.in. z parafii śś. Piotra i Pawła w Opolu, a także z dekanatu grodkowskiego. Klękają, by podziękować za prowadzenie w drodze, a po chwili modlitwy kierują się do kaplicy Cudownego Obrazu. Za nimi wchodzi franciszkańska 1 Czerwona, jest i 1 Niebieska, potem Żółta, i kolejne grupy zarówno z okolic Nysy, Raciborza, jak i Kluczborka. Łącznie 23, a wśród nich nowa – kietrzańska 5 Zielona, prowadzona przez ks. Leszka Ryguckiego. – Wcześniej pielgrzymowaliśmy w raciborskiej grupie żółto-czerwonej, ale nasz proboszcz i przewodnik zaproponował, byśmy stworzyli nową grupę – wyjaśnia Jolanta Wojnarska z Kietrza. Ks. Leszek Rygucki zaprosił na wspólną drogę przyjaciół z innych parafii, m.in. z Kałkowa i Opola. – Na pielgrzymce jest tak, że po dojściu na nocleg każdy udaje się do innego domu i wspólnota się rozprasza. Natomiast my śpimy pod namiotami, razem jemy śniadania i kolacje. Jesteśmy ze sobą przez cały czas pielgrzymowania – opowiada Jolanta Wojnarska, uzupełniając, że było to możliwe dzięki nieocenionej grupie kwatermistrzowskiej, zajmującej się bagażami, rozkładaniem pryszniców czy przygotowaniem posiłków. Było i radio „Lewa wolna”. – Wieczorem nasz redaktor przeprowadzał wywiady z pielgrzymami, które kolejnego dnia drogi były emitowane przez nagłośnienie. To był świetny pomysł – podsumowuje.

    Jest się szczęśliwym

    Gdy pytam, co czuje się, stając na Jasnej Górze po 6 czy 7 dniach wyczerpującej pieszej wędrówki, najczęściej pada odpowiedź, że tego opisać słowami się nie da. – Fizycznie jest się zmęczonym, ale duchowo czuje się wdzięczność – mówi Maria Adamczyk z Krzyżanowic, która szła 4. raz i w pielgrzymowanie wciągnęła swoją córkę Faustynę. – W tym roku w mojej rodzinie przypadło kilka jubileuszy. Czułam wewnętrzną potrzebę, by podziękować za nie Bogu, a nie ma lepszego sposobu niż pielgrzymka – dodaje, a Aleksandra Flegal, z tej samej 5 Fioletowej, opowiada: – Nie ma możliwości, żeby nic nie bolało.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość
      Pobieranie...
      przewiń w dół