• facebook
  • rss
  • W samym środku Europy

    Ks. Tomasz Horak

    |

    Gość Opolski 33/2012

    dodane 16.08.2012 00:00

    W ciągu dwudziestu minut jazdy zahaczam o zlewiska trzech mórz – Bałtyckiego, Północnego i Czarnego – czyż to nie środek Europy?

    Od górującego w oddali Śnieżnika opada długa dolina Morawy. Jeden z zamykających ją szczytów to Trójmorski Wierch. Po wojnie trzydziestoletniej czasy były straszne, najbardziej przerażająca była epidemia cholery. Dzieci, przeczuwając ratunek na piętrzącej się nad miastem górze, w wodzie bijących tam źródeł, ciągnęły do nich tłumnie. Był wśród nich mały Tobiasz Becker. Powiedział proboszczowi, że gdy dorośnie, zbuduje tam kościół. Proboszcz zanotował to w kronice. Tobiasz został księdzem, z czasem kanonikiem katedry w Pradze, wreszcie biskupem w Hradcu Králové. Spełniło się dziecięce przeczucie. Kościół z klasztorem poświęcony został Maryi Wniebowziętej w roku 1700. Góra zwie się odtąd Hora Matky Boží.

    Gdy wszedłem do wnętrza, straciłem orientację. Korytarz w lewo, korytarz w prawo, obrazy, figury, ołtarze co krok. Kościół otoczony jest krużgankami, które łączą się w jedno z klasztorem. Na wewnętrznym dziedzińcu znajduje się studzienka oraz „Gradusy” – kaplica świętych schodów. W roku 1846 pożar strawił dużą część bogatego wystroju. Zachowane obrazy i rzeźby trafiły do krużganków, tworząc oryginalne muzeum. W klasztorze w 1938 r. zakwaterowano czeskich żołnierzy z obsady umocnień przy granicy z Niemcami.

    Gdy Czechy i Morawy stały się protektoratem III Rzeszy, okolicy pilnowali Niemcy. Jakiś czas dom służył matkom i dzieciom ze zbombardowanego Hamburga, to znów był obozem jenieckim. W roku 1950 czeskie władze wysiedliły zakonników, a budynki zamieniono na więzienie dla księży. Pracowali w lasach i na państwowych polach, pletli kosze, hodowali ślimaki. W roku 1960 przeniesiono ich do politycznych obozów pracy. Klasztor dalej służył jako więzienie, była też świniarnia. Po upadku komunizmu sanktuarium zwrócono Kościołowi. Przyciąga ono pielgrzymów z Czech, ale także Niemców – dawnych mieszkańców tych ziem. Urządzono małe muzeum poświęcone pamięci tutaj więzionych. Trudno opisywać, trzeba zobaczyć.

    Brak księży w Czechach spowodował, że od wiosny tego roku w sanktuarium nie ma kapłana. Zarząd powierzono świeckim. Nie ma zatem regularnych Mszy św. Opiekunowie gorliwie dbają o sanktuarium. Zarządca, Josef Kubiš, wszystkich zaprasza na Górę Matki Bożej. Trwają starania o rozwiązanie sprawy obsady duszpasterskiej. A jak to jest z tym środkiem Europy? Myślę, że takie miejsca jak Králíky, ze swoją historią – splątaną i ciekawą – ze swym chrześcijańskim rodowodem i szukaniem Ewangelii na nowo, to zawsze „środek Europy”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół