• facebook
  • rss
  • Tajemnice wieków średnich

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 34/2012

    dodane 23.08.2012 00:00

    Hobby. Nie tylko odtwarzają dawne stroje, broń czy potrawy. Fascynują ich przede wszystkim zasady, które przyświecały rycerzom.

    O kim mowa? O kilkudziesięciu członkach Opolskiego Bractwa Rycerskiego, które działa już od 10 lat. – Tak naprawdę nasza historia jest o kilka lat dłuższa, sięga 1999 roku. Początkowo miłośników średniowiecza zebrał wokół siebie śp. Andrzej Kowalczyk. Natomiast w 2002 roku zarejestrowaliśmy stowarzyszenie – opowiada namiestnik bractwa Andrzej „Efendi” Kościuk. Pierwszy turniej rycerski zorganizowali przed 10 laty w scenerii Muzeum Wsi Opolskiej.
Niedawno na łamach GN prof. Walery Pisarek – w rozmowie o języku – wśród zapominanych przez młode pokolenie słów wskazał m.in. określenie „drzewiej”. Gdy w sobotnie przedpołudnie weszłam na teren bierkowickiego skansenu, w którym rozlokowali się członkowie bractw rycerskich, nie tylko z różnych stron Polski, ale również z Białorusi czy Czech, pierwsze, co przyszło mi do głowy, to właśnie słowo „drzewiej”.

    Na polanie rozbite białe namioty, z nich wychodzą młodzi i starsi w strojach jak z filmu o bitwie pod Grunwaldem. Przechodzącą najbliżej parę podpytuję, czy spała tu całą noc. Ludzie odpowiadają z uśmiechem, że nie spali, bo ich zadaniem było trzymanie warty. Wszyscy zbierają się na łące, gdzie namiestnik Opolskiego Bractwa Rycerskiego oficjalnie otwiera Międzynarodowy Turniej Rycerski, zapowiadając m.in. turnieje bojowy i łuczniczy, warsztaty kaligrafii czy bitwę. Nie tylko przykuwające wzrok stroje, ale i język, i zachowanie są takie inne, niewspółczesne. Tylko co jakiś czas to tu, to tam dzwoniąca komórka przypomina, że to wcale nie jest rok 1400.
Rycerze udają się do swoich namiotów, by założyć zbroję. Jednym pomagają giermkowie, innym damy ich serca. – Ubiór bojowy jest bardzo ciężki, waży od 30 do 50 kg, dlatego walki nie trwają dłużej niż 1,5 minuty – wyjaśnia Anna Chlebosz z Krasiejowa, która dopinguje swojego rycerza zwanego „Wariatem”. Rycerze władają ok. 1,5-kilogramowym mieczem, a ich zadaniem jest zadać jak najwięcej trafień przeciwnikowi. – „Wariat” połamał już trzy miecze – mówi Anna i po chwili skacze z radości, bo sędzia informuje, że walkę wygrał jej rycerz. – W bractwie jestem dopiero od kwietnia, ale średniowieczem zachwycam się od dawna – opowiada Anna. Nosi średniowieczny strój, m.in. ciżemki, nogawiczki czy ciasnochę. Dziś te nazwy brzmią nam obco, ale chodzi o półbuty z niską cholewką, dopasowane do ciała okrycie nóg czy koszulę na szelkach z białego płótna. – Sukienka wiązana jest strojem roboczym, codziennym, natomiast sukienka wełniana, która ma guziczki od góry do pasa, a także na rękawach, jest strojem zdecydowanie bardziej wystawnym – wyjaśnia, podkreślając, że rękaw obowiązkowo musi zakrywać piąstki. Dodajmy jeszcze, że panny noszą włosy spięte w warkocz, ale odkryte, natomiast mężatki muszą zakładać chusty czy inne nakrycia głowy.
– Próbujemy odwzorować dobre strony średniowiecza. Ważny był honor, walka o dobre imię. W tamtych czasach to mężczyzna starał się o kobietę. Swoim ubiorem prezentował siebie, chciał spodobać się kobiecie – mówi Anna Chlebosz. – Od dzieciństwa miałem marzenia związane z bitwami, mieczami, tarczami. Z czasem zacząłem przyjeżdżać na różne rycerskie imprezy, a od trzech lat należę do opolskiego bractwa – opowiada Łukasz „Wariat”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół