• facebook
  • rss
  • Historyczne granice

    Ks. Tomasz Horak

    |

    Gość Opolski 34/2012

    dodane 23.08.2012 00:00

    Wędrówkę do Vřesové Studánki rozpocząłem na Šeráku, 
w „chacie Jiřiho”.

    Ów Jerzy to nie kto inny jak kard. Georg Kopp, książę biskup wrocławski sprzed stu lat. Lasy i całe księstwo należały do biskupstwa, a zainteresowany turystyką kardynał przyczynił się do powstania tegoż schroniska. Idąc dalej lasami w stronę Keprnika mijałem historyczne graniczne kamienie. BB znaczy na nich „Bistum Breslau” – Biskupstwo Wrocław. Po drugiej stronie FL, „Fürst Lichtenstein” – Książę Lichtenstein. Po niespełna trzech godzinach dotarłem do Wrzosowego Źródełka. Widoki, atmosfera gór, przyrody i historii przerosły moje oczekiwania. Kamienna kaplica nad źródłem daje cień, chłód i wodę. Widok otwierający się ku Morawom budzi nostalgię. Wokół nieliczni turyści.

    Bo najwyraźniej nie pielgrzymi – choć to miejsce dawnego sanktuarium najwyżej położonego na Morawach.
Odpocząłem przy kaplicy, pogadałem z ludźmi i towarzyszącym im psem. Podszedłem nieco wyżej – wyraźne spłaszczenie na zboczu góry. Gdzieniegdzie widoczne regularnie ułożone kamienie – to resztki fundamentów i schodów kościoła, który spłonął od pioruna w roku 1946. Nieco w bok pozostałości schroniska, które w istocie było domem pielgrzyma. Rozebrano je w roku 1987, by nie dawać oparcia wracającym tu pątnikom. Dawna kaplica miała swoją „przygodę” z austriackim cesarzem Józefem II (to czwarte z nim „spotkanie” w naszych wędrówkach). I tu okazało się, że mijają cesarze i sekretarze, a krzyż trwa.
Przysiadłem więc opodal żelaznego krzyża, który przetrwał pożar kościółka i wrogość minionych czasów. Odmawiam różaniec. Kręcącemu się obok psu wszystko jedno. Ale jego młodych opiekunów intryguje to „coś” w moich dłoniach, a pewnie i poruszające się wargi. Jasne, nie wszyscy Czesi wiedzą, co to różaniec i modlitwa. Wiedzą, nie wiedzą – modlitwa do nich wraca. Na słowa o Bogu byłoby za wcześnie. Ewangelizacja od dyskretnych gestów się zaczyna. Czy tylko w Czechach? Ilu ludzi w Polsce nie rozumiałoby, co ja takiego robię? Różne są progi ewangelizacji.
Do Panny Marii na Vřesové Studánce przybywają pielgrzymki Czechów i Niemców. Organizuje je dwa razy w roku parafia Velké Losiny, miejscem wyjścia jest
Červenohorské Sedlo. Pątników bywa ponad setkę. Tegoroczne pielgrzymki odbędą się 1 oraz
15 września. Msza św. o 14.30. Zarówno pielgrzymka, jak i zwyczajna wędrówka w to ciekawe miejsce każdemu zapisze się w pamięci. I ja tam byłem, zimną wodę piłem. Zapraszam!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół