• facebook
  • rss
  • Uśmiech nic nie kosztuje

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:00

    – Jestem tu 28. księdzem, licząc od 1415 roku, czyli odkąd notowani są tutejsi proboszczowie, czy to z imienia, czy z nazwiska – mówi ks. Tadeusz Oślizło, duszpasterz w parafii Świętych Apostołów Andrzeja i Jakuba w Pawłowiczkach.

    Jednak kościół w Pawłowiczkach (wówczas Rzeczyca) stał już co najmniej w roku 1376. – Z zapisków sporządzonych przez baronessę Annę Halamę wynika, że kościół mógł tu być już nawet w 1222 roku – mówi ks. Oślizło. Na tak dawne pochodzenie może wskazywać jego wezwanie. Apostołów Andrzeja i Jakuba wzywano jako patronów kościołów w archidiecezji wrocławskiej bardzo dawno, w wiekach XIII–XV; obecnie jest ono rzadkie. Drugą poszlaką jest fakt, że Rzeczyca nie była nigdy wzmiankowana jako wchodząca w skład innej parafii – prawdopodobnie od początku była samodzielna. Do dziś zachowały się tutaj cztery zabytkowe dzwony – z roku 1490, 1497, 1784 i 1849. Obecny kościół pochodzi z XVIII wieku i ma barokowy charakter. W 1936 r. kościół rozbudowano o dwie nawy boczne i dwie kaplice, a fundatorem rozbudowy był Franciszek Jonientz, któremu w tym roku poświęcono tablicę pamiątkową, ustawioną przed kościołem na ładnym skwerze z parkingiem, wykonanym staraniem gminy Pawłowiczki. Zapał parafian W kwietniu 2011 r. ks. Tadeusz Oślizło zastąpił zmarłego ks. Joachima Kurka, który był proboszczem w Pawłowiczkach od roku 1993.

    Poprzednikiem ks. Kurka przez 26 lat był ks. Alfred Pashon – autor obszernych opracowań na temat historii parafii oraz dziejów wspólnoty hernnhutów (braci morawskich) w Pawłowiczkach. – Chciałbym podkreślić, że mój poprzednik, ks. Kurek, bardzo dbał o kościół parafialny i zostawił go w pięknym stanie – mówi ks. Oślizło. – Bardzo szybko poczułem się zaakceptowany, a ludzie okazują wielką pomoc. Nie chcę gasić ich entuzjazmu, ale trochę tonuję ten zapał do inwestycji. Nie chcę, żebyśmy wszystko robili takim galopem, mogłoby to wyglądać, że finansowo wykorzystuję ich zaangażowanie i życzliwość – mówi duszpasterz z Pawłowiczek. W ciągu ostatniego półtora roku zakupiono nowe meble do zakrystii, wymieniono zegar na wieży kościelnej, parafianie zadbali o zagospodarowanie zieleni na terenie wokół plebanii. Trwa wymiana okien (już 18 z 21) w starym, 150-letnim budynku plebanijnym. Radość dla innych za darmo – Bardzo cieszę się z frekwencji na Mszy św. i nieszporach. Cieszy mnie, że powstała grupa Dzieci Maryi założona przez służebniczkę s. Damianę.

    Grupa ministrantów, jak na parafię liczącą tysiąc osób, nie jest bardzo liczna, ale cieszy mnie, że wśród tej trzynastki mamy 3 ministrantów 20-latków – opowiada ks. T. Oślizło. W parafii są trzy róże różańcowe, zespół Caritas, jest dwóch kościelnych (niedawno zmarł trzeci). Parafia składa się z mieszkańców Pawłowiczek, Warmuntowic, Opatrzności i Dąbrowy. – Parafian pochwalę i nie ma w tym nic sztucznego ani fałszywego – mówi ks. Oślizło, któremu naprawdę sztuczności nie można zarzucić. Słynie ze swego poczucia humoru i ciętego języka. Można by o tym napisać osobny artykuł. Kiedy zbliżam się do plebanii, ksiądz, widząc z kuchni, że idę, wyprzedza mnie do drzwi i zanim zdążę w nie zastukać, słyszę pukanie od środka. – Proszę! – mówię i za chwilę śmiejemy się obydwaj. – Żartować lubię. Uśmiech na pysku jest zawsze, z wyjątkiem pogrzebów. Jakaś humoreska w każdą niedzielę jest. Matka Teresa powtarzała, że uśmiech nic nie kosztuje, a daje innym wiele radości – mówi duszpasterz z Pawłowiczek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół