• facebook
  • rss
  • JoAchim z Kotulina

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 43/2012

    dodane 25.10.2012 00:00

    Siedemdziesięciu młodych ludzi spędziło cały wieczór, przysłuchując się fascynującej opowieści młodego misjonarza pochodzącego z ich parafii.

    Gościu, przybij żółwika, ale i tak dałeś plamę. Nie osądzaj ludzi po wyglądzie – mówił ks. Joachim Leszczyna do ochroniarza, który nie chciał go wpuścić do toalety ekskluzywnej restauracji we Wrocławiu. Ks. Joachim był wtedy ubrany w tradycyjną koszulę malgaską. Ta sama koszula, inne tkaniny, którymi owijają się Malgasze – mieszkańcy Madagaskaru, sandały zrobione ze starych opon, lampki oliwne zrobione z puszek po przecierze pomidorowym, tradycyjny instrument szarpany i twarzowy kapelusz oraz radosna osobowość ks. Joachima przykuły przez półtorej godziny uwagę 70 młodych ludzi z parafii Kotulin. Stąd właśnie pochodzi misjonarz, który od 2008 roku pracuje na Madagaskarze, obecnie w Morombe, w północnej części wyspy dwa razy większej od Polski, nad oceanem.

    Ksiądz Leszczyna opowiadał o wszystkim, aż trudno było nadążyć za szybkim tokiem jego opowieści, przeplatanej dowcipnymi komentarzami. Dlaczego dziewczęta i kobiety zaplatają włosy w cienkie warkoczyki? Bo inaczej miałyby szopę włosów pełnych piachu. Dlaczego Malgasze cieszą się nawet wtedy, kiedy cyklon niszczy ich wioski? Bo coś się dzieje, a cieszą się zawsze z wszystkiego. Jak wygląda kuria biskupia w Morombe? Jak zwykły dom, gdzie nawet łupinki orzeszków ziemnych na podłodze nikomu bardzo nie przeszkadzają. Co robić, kiedy podczas przeprawy zatonie łódź z motorem? Zdjęcia. Dlaczego misjonarzowi z Kotulina nie smakuje kukurydza, a nietoperze tak? Spróbujcie sami. Co robią dzieci po przyjściu ze szkoły? Idą po wodę pitną z wiaderkami... I tak misjonarz wyjaśnił jeszcze co najmniej kilkadziesiąt podobnych kwestii, a z jego wypowiedzi przebijała radość życia i bycia księdzem na odległej wyspie, wśród ludzi ubogich, w mieście, stolicy diecezji, dokąd poczta nie dociera czasami przez kilka miesięcy (ale gdzie internet jest). – Radocha tam jest niesamowita. Malgasze lubią się modlić. Tak to tam wyglądo, słuchejcie – podsumowywał ks. Joachim, który w prezencie od swoich kotulińskich ziomków dostał m.in. T-shirt z napisem: „JoAchim z Kotulina”. Parafianie tutejsi wspierają swojego misjonarza m.in. finansowo – organizując sprzedaż wianków i stroików świątecznych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół