• facebook
  • rss
  • Z Ewangelią aż do Japonii

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 46/2012

    dodane 15.11.2012 00:15

    Niewielki drewniany kościółek łączący wiernych z Radoszów, Dobieszowa i Chróstów odkrywa swoją historię i nabiera nowego blasku.

    Obecna świątynia jest co najmniej trzecią drewnianą budowlą sakralną w tym miejscu. Wybudowana została pod kierunkiem ks. Jakoba Czogally niemal od podstaw w 1929 roku. Poprzedni kościół z 1730 roku prawie się rozpadał. Zachowano jednak z niego znaczną część wyposażenia: barokowe ołtarze, ambonę i belkę nośną z napisem w języku morawskim o ówczesnym fundatorze. Dobudowano też dodatkową nawę, przez co zmieniła się orientacja budynku. Ocalał i nadal działa najstarszy z trzech dzwonów z 1507 roku. Waży 300 kg. Zachowała się też kamienna chrzcielnica. Pierwszy kościół nosił wezwanie Podwyższenia Krzyża Świętego, później dołączono wezwanie św. Jadwigi, która patronuje do dziś. Od kilkunastu lat trwają prace przy odnowieniu kościoła. Wewnątrz odkryto pierwotne modrzewiowe deskowanie, pokryto gontem dach i hełm wieży, by wreszcie sukcesywnie zamieniać eternit ze ścian bocznych na deski.

    Wieś Eichendorffa i misjonarza

    Przy przebudowie kościoła w 1929 roku okazało się, że pod posadzką znajduje się krypta. Jedną z dwóch pochowanych w niej kobiet jest babcia śląskiego poety Josepha von Eichendorffa – Johanna. Z tej niewielkiej radoszowskiej parafii pochodzą też siostra zakonna i misjonarz. Siostra Zuzanna Hupka, boromeuszka z Trzebnicy, oraz ks. Waldemar Klose pochodzą z Dobieszowa. Mało kto jednak wie o o. Agnellusie Kowarzu, misjonarzu z zakonu franciszkanów. Pochodził z Chróstów. Urodził się w 1880 roku. Trafił do klasztoru na Górę św. Anny, ale wkrótce pojechał głosić Dobrą Nowinę na Daleki Wschód. Dotarł do Japonii, na wyspę Sachalin, a gdy ten teren przejął Związek Radziecki, przeniósł się do japońskiego Sapporo. Najstarsi radoszowianie pamiętają, że w latach 30. ub. wieku przyjechał na urlop do rodzinnych stron i opowiadał o swojej pracy. Później wrócił do Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie zachorował i zmarł w 1937 r. w Tokio. Tam został pochowany z honorami. – Wiele zrobił na tej wyspie, duszpasterzując ludziom różnych narodowości, zesłańcom carskim – Rosjanom, Ukraińcom, Polakom, Japończykom – mówi ks. Damian Cebulla, proboszcz parafii. – Znał kilka języków i zaskarbił sobie szacunek wiernych. Jego siostra otrzymała zdjęcie z pogrzebu oraz krzyż misyjny, z którym o. Agnellus ewangelizował. Rzeczy te przechodziły na kolejne pokolenia, a teraz udało mi się je wypożyczyć. Mamy też jego obrazek prymicyjny. To dla nas cenne pamiątki – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół