Nowy numer 16/2018 Archiwum

Stoki niepotrzebne

Wystarczy 10 centymetrów śniegu i parę godzin szkolenia, by rozpocząć przygodę z biegówkami.

Po latach małyszomanii coraz większą popularnością, dzięki sukcesom Justyny Kowalczyk, cieszy się narciarstwo biegowe. O tym, że dyscyplina ta nie jest ani trudna, ani nawet kosztowna, przekonać się można w Wieszczynie, niewielkiej wiosce koło Prudnika u podnóża Gór Opawskich. Tam, przy Szkolnym Schronisku Młodzieżowym, działa bezpłatna szkółka narciarstwa biegowo-śladowego „Pierwszy Krok”. – Oczywiście, Justyna Kowalczyk robi swoje! Ja jako zapalony turysta dużo chodzę pieszo, jeździmy z żoną na nartach i widzimy, ile osób w weekendy spędza czas na nartach w okolicy. Najważniejsze, że można przebywać na dworze, ciesząc się świeżym powietrzem i piękną przyrodą, ruszać się i zmęczyć, stąd powstał cały pomysł – mówi Józef Michalczewski, kierownik filii schroniska w Wieszczynie, instruktor szkółki.

Zajęcia prowadzone są w każdą sobotę i niedzielę od 10.00 do 13.00, jeśli tylko jest śnieg. Są otwarte, więc każdy może spróbować – i dorosły, i dziecko. Najpierw przyswaja się chodzenie po płaskim podłożu, krok z odbicia, bezkrok, umiejętność koordynacji ruchów, utrzymania równowagi i wstawania po upadku. W kolejnym etapie uczestnicy dowiadują się, jak iść pod górkę, zmieniać kierunek jazdy czy hamować. – Krok biegowy prawie nie różni się od naturalnego sposobu poruszania się, więc wystarczy parę wskazówek, by nauczyć się dobrych nawyków – twierdzi organizator. Po dwóch, trzech godzinach niemal każdy mówi zaskoczony „Panie, to przecież bardzo łatwe...” albo „Szkoda, że nie wiedzieliśmy wcześniej, że czegoś takiego można się tu nauczyć”. Szkółkę otwarto, jak tylko spadł śnieg. Teren w pobliżu schroniska, przy stawach, jest trawiasty, więc wymagał tylko wyprofilowania trasy na potrzeby szkoleniowe. – Na pierwsze zajęcia, dwa tygodnie przed feriami, przyszło ponad trzydzieści osób, na kolejne jeszcze więcej. Uważam to za wielki sukces. Ludzie przyjeżdżali z Kluczborka, Nysy, Skorogoszczy, Opola. Często dopytywali, gdzie na Opolszczyźnie jest wypożyczalnia nart biegowych, albo jaki sprzęt kupić. Używany komplet można mieć już za 100–200 zł, dla początkujących to w zupełności wystarczy – tłumaczy Józef Michalczewski. Infrastruktura to na razie najsłabszy punkt przedsięwzięcia, ale pasjonat już planuje jej rozbudowę. – Już po tych kilku tygodniach, widząc zainteresowanie turystów, myślimy o przygotowaniu toru saneczkowego dla dzieci, postaramy się też o dofinansowanie na skuter śnieżny, utworzenie i oznaczenie kilkukilometrowej trasy do Czech i zakupimy narty, by uruchomić wypożyczalnię na miejscu – wylicza. W schronisku na razie można skorzystać z przechowalni nart i bagażu, przebieralni i kuchni, dostępne są też noclegi. Zajęcia będą prowadzone do końca zimy, jeżeli tylko będzie śnieg. A jeśli nie ma, zwłaszcza w czasie ferii? – Przyjechaliśmy tu na tydzień. Niestety na razie nie ma śniegu, ale i tak jest fajnie. Mamy różne zajęcia w terenie, dziś na przykład bitwę o Narnię, ale też np. pieczemy ciasteczka – mówią Marta Karpińska, Karolina Mensfeld i Janek Bogucki, harcerze z 14. grupy harcerskiej Arda z Opola.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma