• facebook
  • rss
  • Synek, coś ty chcioł napisać?

    ks Tomasz Horak

    dodane 09.02.2013 09:30

    Miałem mieć więcej wolnego, jak na emeryta przystało. „Człowiek myśli – Pan Bóg kryśli”, powiadają. Zajęcie zostaje, felietony zamieniają się w komentarze.

    Od strony gatunku literackiego patrząc, różnica niewielka. W obu chodzi o sprawy aktualne. Będę zatem przygotowywał komentarze w kształcie felietonowym. I będę patrzył na świat, ludzi, Polskę, Kościół z tego mojego okna. Prowincjonalnego. Bez wątpienia widać z niego więcej, niż z okien miejskich zaułków czy nawet rozległych placów.

    Prowadziłem kilka lat temu rekolekcje w Katowicach. Katedralna plebania (tuż obok redakcji „Gościa” i „Wiary.pl”. I cóż ja widziałem z okna? Prawie nic. Wiem, upraszczam. Ale z okna, przez które w tej chwili patrzę, widok mam ponad granicami politycznymi i historycznymi. O wschodzie słońca błyska mi do pokoju promień odbity z okien „chaty Jířiho”. Ów Jerzy to kard. Georg Kopp, biskup wrocławski. Niemiec, który 100 lat temu popierał rozwój turystyki na terenie śląskich gór, które teraz są częścią terytorium Republiki Czeskiej. A promyk biegnie aż na teren Rzeczypospolitej Polskiej. Mógłbym więcej na ten temat, ale nie będę przynudzał.

    W sobotę wybieram się na kilka dni do Pielgrzymowic. To wiejska parafia. Na Śląsku. Mam tam prowadzić rekolekcje. Parafia z tradycjami. Byłem tam w roku 2002 na pogrzebie redakcyjnego kolegi ks. Romana Kempnego. Niespodziewanie odszedł. Pewnie dlatego, że się nie oszczędzał. Brakło mi go. Co by Romek powiedział parafianom z Pielgrzymowic? Po pierwszym jego artykule w „Gościu”, dumny z tego, odwiedził mamę. A ona: „Synek, coś ty chcioł napisać? Wiész?” Pamiętam tę jego opowieść. Co ja chcę powiedzieć w czasie rekolekcji? Ja? Mało ważne. Co chcą powiedzieć wszyscy rekolekcjoniści, którzy tłumnie ruszają w najbliższych dniach w Polskę...

    Sprawa nie jest prosta. Mamy swoje przyzwyczajenia i rekolekcyjne tematy rodem z innej epoki. Bo mentalny świat zmienia się w zawrotnym tempie. Co jest zmianą dynamiczną, która zniknie za miesiąc? Co już się zdołało utrwalić? Jakie jest rozwarstwienie pomiędzy mentalnością 40-latków a 18-latków? Doskonale wiem, że od wielu lat nie radzę sobie na rekolekcjach z dziećmi. Nie dlatego, że „niegrzeczne”. Dlatego, że czuję, jak myślowe (także emocjonalne) fale moje i młodych mijają się. Coś tak, jakbym oczekiwał, że oni wyposażeni w odbiorniki cyfrowe zdołają odebrać to, co nadaję starą techniką analogową. Trzeba albo się wycofać, albo przestawić. Czy duszpasterze – nie tylko w Polsce – dostrzegli problem? Dostrzec – zdiagnozować – przestawić się... No nic, jadę do tych Pielgrzymowic. Pewnie mi Romek pomoże.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Andrzej-aci
      09.02.2013 17:24
      Pewnie nie byłoby źle, gdyby i w GN spotkania z czytelnikami kontynuować: http://www.facebook.com/ChcemyKsHorakaWGN
    • hanka
      09.02.2013 22:03
      Bogu Dzięki!
      Tak się poczułam, jak gdyby wróciła wiosna :)))
      Ksiądz nawet nie wiem jak bardzo jest nam potrzebny....
      Z modlitwą.
      doceń 10
    • Beata
      12.02.2013 13:04
      prosze Ksiedza, mysle ze nie trzeba sie przestawiac na nowoczesniejsze systemy. Milosc wystarczy, ona sie nie zmienia. Szczesc Boze i oby Pan Bog Ksiedza prowadzil
    • Opolanin
      15.02.2013 22:57
      Dzięki Bogu za to, że możemy czytać Księdza w Gościu. Wzruszyliśmy się widząc ten tekst i tyle ciepłych komentarzy. Prosimy o 'nadawanie' chociażby analogowe, a jakby przez okno było 'mało widać' to 'przyjadymy umyć'.
      Szczęść Boże w posłudze rekolekcyjnej i tej dla nas z drugiej strony okna.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół