• facebook
  • rss
  • Boży namiot w środku miasta

    dodane 28.02.2013 00:00

    Nocą drogę do tego kościoła wskazuje światło widoczne z daleka.

    Jak pierwszy rok chodziłem po kolędzie, dziwiło mnie, że jest dużo ludzi starszych, a w kościele w niedzielę widuję sporo młodych. Okazuje się, że przyjeżdżają oni do swoich rodziców i przychodzą tu na Mszę – opowiada proboszcz o. Mieczysław Hałaszko OMI, który w parafii św. Eugeniusza de Mazenoda w Kędzierzynie-Koźlu jest od 2011 roku. Z jego obserwacji wynika, że ludzi w kościele jest coraz więcej, zwłaszcza teraz, w Wielkim Poście. Co ich przyciąga?

    Ojcowie od trudnych misji

    Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej prowadzą głównie działalność misyjną i większość po święceniach wyjeżdża do różnych krajów. Część z nich jednak zostaje, by budować zaplecze misyjne, materialne i powołaniowe – m.in. dlatego prowadzą parafie, kilkanaście także w Polsce. W Kędzierzynie oblaci są od wojny, początkowo w kościele pw. św. Mikołaja. W maju minie piętnaście lat od poświęcenia nowej, wybudowanej z ogromnymi trudnościami świątyni na Pogorzelcu, gdzie się przenieśli. Było to osiedle z bardzo zróżnicowanym społecznie środowiskiem, ale oblaci są od trudnych misji. – Zgodnie z naszym charyzmatem staramy się pracować szczególnie wśród ubogich – więc bardzo angażujemy się w działalność Caritas: są wigilie, śniadania wielkanocne i pomoc na co dzień. Ważna jest też misyjność – wymienia oblat. Liczba różnych wspólnot parafialnych i ich aktywność jest imponująca. W parafii, liczącej ok. 12 tys. ludzi angażuje się w nie ok. 500 osób. Są ministranci, lektorzy i szafarze, schola, licząca kilkadziesiąt osób, zespoły muzyczne, chór, Dzieci Maryi i oblacka wspólnota Niniwa.

    Jest neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym, Przyjaciele Misji Oblackich, Ruch Domowy Kościół, krąg biblijny, kółka różańcowe, rodzina Radia Maryja i kilka grup modlitewnych, zespół Caritas, biblioteka oraz redakcja pisma „Dobrze, że jesteś”. A to jeszcze nie wszystko. – Oczywiście we wspólnotach nie będą wszyscy. Ci, którzy się w nie angażują, mają być „solą ziemi” wspólnoty parafialnej, ale też solą w oku dla innych. Czasem widać to na kolędzie, gdy ludzie denerwują się, pytają np. o neokatechumenów, którzy chodzą od domu do domu z Dobrą Nowiną. Dobrze, że wzbudzają niepokój, bo można ludziom wytłumaczyć, że trzeba we własnym życiu zrobić trochę więcej miejsca Bogu – mówi o. Hałaszko.

    Schola jest trendy

    Wielką radością parafii są młodzi. Widać ich gorliwość, bezinteresowność, pobożność. Świadczą, że żyje nie tylko kościół „babciny” ale i młody. Najlepszym przykładem jest „Niniwa”, która rośnie, rozwija się. – Trzeba im tylko dać program formacyjny i misyjny, konkretne zadania i wtedy się angażują. Lubią wyjeżdżać, ale pomagają też w duszpasterstwie np. na Roratach, Różańcu – tłumaczy proboszcz. I dodaje: – To nie moja zasługa ani opiekunów, ale takiej atmosfery w parafii, że bycie ministrantem czy w członkiem scholi jest normalnym odruchem, jest naturalne. Trzeba o to dbać. Są też problemy. Młodzież znika, wyjeżdża na studia, za granicę i mało kto wraca. Ślubów jest niewiele. Wyzwaniem jest ewangelizacja parafian, dla których wiara to tylko tradycja, a tak naprawdę niewiele mają oni wspólnego z Kościołem. Proboszcza wspiera w posłudze trzech wikarych: o. Andrzej Wnęk, o. Bogusław Harla i o. Piotr Borowicz. – Zespół daje możliwość wykorzystania zdolności każdego z nich w różnych wspólnotach. Mnie pozostaje odczytywać ich charyzmaty, być dla ludzi i czuć bicie serca tej parafii. Cieszę się, że trafiłem tu, gdzie nie ma takiej anonimowości i zna się swoich parafian – uśmiecha się o. Mieczysław Hałaszko. Z Kędzierzyna wywodzi się wielu oblatów. Pracują na misjach w różnych krajach świata, ale także w Polsce. Sama parafia z Pogorzelca, choć liczy zaledwie 30 lat, może poszczycić się wieloma powołaniami kapłańskimi i zakonnymi. – Mamy w seminarium oblata i franciszkanina, rok temu wyświęcany był karmelita, dwa lata temu oblat. I tak cały czas. To specyfika tego miejsca – powołania rodzą się zwykle ze służby liturgicznej. Przekonują spotkania z misjonarzami, którzy przyjeżdżają, opowiadają. Człowiek i świadectwo jego życia – to działa – podsumowuje proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół