• facebook
  • rss
  • Życia mała garść

    dodane 21.03.2013 00:00

    – Często ludzie czekają na wielkie wydarzenia, a nie cenią tych małych – przekonują młodzi artyści.

    W Wielkim Poście grupa teatralna „Magia Słów” z parafii św. Floriana w Naroku, wystawiła „Furie” Marcina Szczygielskiego, sztukę współczesną, mocno osadzoną w polskich realiach, a mimo to niosącą uniwersalne przesłanie. Akcja toczy się na peryferiach aglomeracji miejskiej, gdzie w jednym domu mieszkają trzy siostry emerytki, zagrane przez Grażynę Halicką, Sylwię Swaczynę i Barbarę Krause. W nocy przez okno wchodzi włamywacz – w tej roli Jacek Halicki – którego rezolutne siostry szybko i skutecznie ubezwłasnowolniają. Obecność złodzieja staje się przyczyną rozmów odsłaniających kolejne rodzinne sekrety i zmuszających do refleksji nad wyborami dokonanymi w życiu. – Jeśli chcemy coś w swoim życiu zmienić, to nie możemy czekać. Czas płynie, w końcu będzie za późno – mówi po spektaklu Grażyna Halicka.

    – Nie możemy żyć życiem kogoś innego, czy to rodziców, czy rodzeństwa albo dzieci. Każdy musi dokonywać własnych wyborów – dopowiada Sylwia Swaczyna. Przygotowania do przedstawienia, wyreżyserowanego przez ks. proboszcza Witolda Walusiaka, trwały od września. Młodzi spotykali się w piątkowe wieczory, wśród nich byli również debiutanci. – Starsi wchodzą w związki małżeńskie, przeprowadzają się do Opola, a ich miejsce zajmuje kolejne pokolenie – cieszy się ksiądz proboszcz. Podkreśla też, że członkowie grupy teatralnej aktywnie włączają się w życie parafii. „Furie” to nie pierwsza ich premiera. I choć przygodę ze sceną zaczęli od opowieści o św. Franciszku, kolejne spektakle to już całkiem inna półka. Wystawiali m.in. „Wielebnych” Mrożka czy w sierpniu 2012 r. „Czerwony” Krzysztofa Kieślowskiego. – Sztuka ma zawstydzać, drażnić, budzić sumienia – ks. Walusiak cytuje J. Conrada. To narockiej młodzieży udaje się bardzo dobrze. Swoimi inscenizacjami, stawia widzom ważne pytania. A dla nich samych to wspaniała przygoda. Odpowiadają za scenografię, światła i oprawę muzyczną. W tym miejscu koniecznie trzeba docenić także Joannę Krochmalczyk, która zamykając spektakl „Piosenką księżycową”, wzruszyła niejedno serce.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół