• facebook
  • rss
  • Jego muzą Niepokalana

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:00

    Malarstwo i Matka Boża to dwie pasje jedenastolatka z Naczęsławic.

    Tegorocznej gali Diecezjalnych Konkursów Wiedzy Religijnej i Konkursu Artystycznego towarzyszyła pozakonkursowa wystawa plastyczna Adriana Ruma, jednego z laureatów. Obrazy i szkice przedstawiające głównie Matkę Bożą cieszyły się dużym zainteresowaniem uczestników.

    Karuzela z Madonnami

    Jest na niemal każdym obrazie – na wykonanych dziecięcą dłonią szkicach, akwarelach i olejnych obrazach. Tu Jasnogórska Pani, tam Matka Boża z Guadalupe, a tu z Fatimy. Całość uzupełnia kolekcja maryjnych figurek. Nie, to nie tematyczna, sakralna wystawa, a pokój jedenastolatka, dla którego tworzenie kolejnych wizerunków Królowej Nieba jest pasją od najmłodszych lat. – Adrian to niezwykłe dziecko – jego słownictwo, postawa i pasja wzbudzają podziw. Ten chłopak maluje różnymi technikami – od szkicu przez obrazy na papierze po płótno, akwarelę, temperę, farbę olejną. Zna niemal wszystkie Maryje – Częstochowską, Łaskawą, Opolską, z Górki, z różnych stron świata… – mówi plastyczka Dorota Kowynia. Kiedy zaczął malować Madonny? Tego nie pamięta nikt. W rodzinie jest kilku uzdolnionych plastyków, jednak Adrian nie miał z nimi styczności. Rodzice przypuszczają, że wpływ na to mogła mieć przyszywana babcia z miejscowości Wierzch, gdzie jeździli. Pobożna, religijna, często dawała maluchowi obrazki ze świętymi, które go zainteresowały.

    – Jako trzylatek rysowałem je długopisem na kartce, potem w szkole szkicowałem ołówkiem, a od trzeciej klasy zacząłem malować – mówi Adrian. W zgłębianiu kolejnych technik pomaga mu właśnie Dorota Kowynia, jego nauczycielka, plastyczka i katechetka ze szkoły w Naczęsławicach. Malowanie to dość kosztowne hobby. Z drugiej strony rodzina nie ma problemu, jaki prezent wybrać dla Adriana. Płótno, farby czy sztalugi zawsze go cieszą. Jego kolekcję dzieł uzupełnia bogata biblioteczka – publikacje na temat malarstwa, książki z reprodukcjami znanych i nieznanych artystów, miejscami, gdzie w świątyniach można znaleźć piękne obrazy czy freski. Zdarza się, że uzupełnia o odpowiednie dane Wikipedię. Z powodu swej miłości do malarstwa odwiedził też Licheń, Górę św. Anny czy Krzeszów.

    Od bazgrołów do ikony

    – Od najmłodszych lat Adrian ciągnął nas zawsze do różnych kościołów. Tam godzinami przyglądał się malowidłom, wpatrywał się w każdy fragment, a potem z pamięci rysował je w domu. Nie zauważaliśmy tego, dopóki osoby znające się na malarstwie nie zwróciły nam uwagi – opowiada Monika Rum, mama chłopca. – Czasem wracaliśmy bez zakupów, po które jechaliśmy, bo czas na nie poświęcony spędziliśmy w świątyniach, np. u franciszkanów w Głogówku. Adrian najbardziej lubi dzieła mistrzów renesansu i baroku. Jego ulubionym malarzem jest Leonardo da Vinci. Sam poza Madonnami maluje inne motywy – kwiaty, Jana Chrzciciela czy grecką Atenę. – Najbardziej lubię obraz Matki Bożej z Loreto i Mona Lisę. Ale teraz najbardziej interesują mnie ikony – mówi. I opowiada o światłocieniach, oznaczeniach na obrazach. Odwzorowanie jakiegoś obrazu Matki Bożej poprzedza poznanie historii jego powstania, związanych z nim objawień i cudów. Godzinami mógłby o nich opowiadać. Pasja malarska idzie bowiem w parze z wiedzą teologiczną, pomaga mu też w szkole. Gdy na polskim czy historii jest mowa o jakichś bitwach, w domu powstaje dynamiczny szkic obrazujący je. – On ma niezwykłą zdolność do odtwarzania z pamięci detali. Czasem w dwie minuty na przerwie coś naszkicuje, nie patrząc na oryginał, po prostu ma go w głowie. To pierwszy taki uczeń w naszej szkole, ma talent, który powinien rozwijać – podziwia zdolności chłopca Dorota Kowynia.

    Niestety, poza nią młody artysta nie ma z kim dzielić swojej pasji. Rówieśnicy a także większość dorosłych malarstwem się nie pasjonują, nawet słuchanie ciekawostek o danym obrazie bywa dla nich męczące. Dla niego to całe życie, na papier lub płótno przelewa swoje emocje, wizje, które powstają w jego wyobraźni, tak odreagowuje stres i niepowodzenia. – Pani Dorota go prowadzi i motywuje. Sama maluje, więc pokazuje mu różne możliwości, radzi, podsuwa fachową literaturę. Dzięki pani dyrektor Małgorzacie Sawickiej Adrian ma dodatkowe, indywidualne lekcje, prócz kółka plastycznego. Ona też dba o to, by jego prace pokazywać np. na wystawach – opowiada Monika Rum. Adrian ma takich wystaw na swoim koncie już kilka. Dwa lata temu w domu kultury w Trawnikach jego dzieła znalazły się wśród prac lokalnych artystów. Malowane przez niego obrazy oglądali też księża z Domu Księży Emerytów w Opolu, a także laureaci wspomnianych już konkursów wiedzy religijnej. Wkrótce będą mieli do tego okazję mieszkańcy Pawłowiczek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół