• facebook
  • rss
  • Liczy się krok

    Anna Kwaśnicka

    |

    GN 34/2010

    dodane 20.07.2013 16:10

    34. Piesza Pielgrzymka Opolska na Jasną Górę. W tym roku nie skwar, a deszcz i błoto utrudniały wędrówkę pielgrzymom.

    Sześć dni drogi, blisko 150 km w nogach, 24 grupy, w tym idące tego roku razem 3 fioletowa i 13 srebrna, ponad 3000 pielgrzymów. Tak w liczbach można ująć tegoroczną Pieszą Pielgrzymkę Opolską, którą w sobotę 21 sierpnia zakończyła uroczysta Msza św. na Jasnej Górze. Ale te liczby mówią niewiele. Bo ważniejsze jest odkrycie tego, co tak przyciąga młodych i starszych do wspólnego wędrowania ze śpiewem i modlitwą na ustach.

    Dzień na szlaku

    Pobudka o świcie, szybkie pakowanie, oddanie bagażu. Grupy już ustawiają się w wyznaczonej kolejności. Pielgrzymkę tradycyjnie prowadzi 1 zielona, czyli pielgrzymi z opolskiej parafii śś. Piotra i Pawła oraz z Grodkowa. W każdej grupie są kierujący ruchem, muzyczni, których atrybutami są gitary, tamburyny, bębenki, więc gdy pielgrzymka wędruje przez miasta, wioski, pola i lasy, słychać ją z daleka. Nieodzowna jest też diakonia modlitwy, prowadząca codziennie Anioł Pański czy Różaniec, a przede wszystkim przewodnik duchowy. W czasie drogi, a także na postojach przed Mszami św. czy nabożeństwami odbywa się wiele spowiedzi. Pielgrzymowanie pozwala spojrzeć w głąb siebie, by dostrzec to, co wymaga naprawienia. Codzienne konferencje, wypływające z tematu tegorocznej pielgrzymki „Miłość wzywa do świadectwa”, głoszone są przez kapłanów-przewodników grup, ale również przez księży dołączających do pielgrzymki w poszczególne dni. I tak we wtorek w 1 niebieskiej z wiernymi wędrowało aż 7 duszpasterzy. Zakończeniem dnia jest wspólne nabożeństwo, które staje się podziękowaniem za mijający dzień, a także wyrazem ogromnej radości bycia razem, której również doświadczyłam, gdy weszłam do kościoła w Ciasnej, gdzie mury aż drżały od śpiewu, a po zakończeniu większość pielgrzymów wcale nie chciała wychodzić, śpiewając wraz ze scholą kolejne pieśni

    Pęcherze i smakołyki

    Gdziekolwiek są pielgrzymi, w pobliżu stoi ambulans służby medycznej. – Nie ma upału, stąd pielgrzymi nie zgłaszają się do nas z udarami czy uczuleniami, tzw. asfaltówką – opowiada siostra Bronisława, przekłuwając pęcherze siostrze Zofii z 6 czerwonej. – Podeszwy butów muszą być grube – zaleca Zofia. Dlaczego idzie? – To mój piąty raz. Za pierwszym razem 10-letni syn powiedział, że albo pójdę z nim, albo on pójdzie sam. I poszłam. Potem chciałam przynajmniej pięć razy uczestniczyć w pielgrzymce. W kolejnych latach może znów wyruszę, jeśli zdrowie i siły na to pozwolą – opowiada. Każdy pielgrzym niesie w sercu intencje, które składa u stóp Jasnogórskiej Pani, i podziękowania, i prośby, nie tylko swoje, ale także wszystkich tych, którzy poprosili o modlitwę, a na pielgrzymkę wyruszyć nie mogli. Im ważniejsze intencje, tym droga okazuje się trudniejsza. Ale pątnicy nie poddają się, bo wiedzą, że wyrzeczenia, ból, pęcherze są częścią pielgrzymowania. Czasem niestety pojawiają się poważne kontuzje i pozostaje powrót samochodem do domu. Wspomnieć trzeba jeszcze o gościnności mieszkańców mijanych wiosek i miast. Sławą cieszą się obfite śniadania w Dolnej, rewelacyjna pomidorówka w Kosorowicach, kołacz w Piotrówce czy pyszna kawa w Strzelcach Opolskich. Naprawdę w wielu miejscach pielgrzymi mogą liczyć na ogromną życzliwość i pomoc, za które dziękują tak, jak mogą najlepiej – czyli modlitwą.

    Iść, zostając w domu

    Coraz więcej osób podejmuje trud duchowego pielgrzymowania na Jasną Górę, ofiarowując swoje codzienne trudy w intencji pielgrzymki. Niektórzy dojeżdżają do pątników choćby na Mszę św. w Kamieniu Śląskim czy na Górze św. Anny, również nasi księża biskupi, którzy kilkakrotnie głosili Słowo pątnikom, dziękując im za podjęcie trudu pielgrzymowania. Takie wizyty, choć krótkie, pozwalają zaczerpnąć pielgrzymkowej atmosfery, której najwięcej można doświadczyć witając poszczególne grupy na Jasnej Górze. Twarze pielgrzymów są piękne, wtedy już chyba nikt nie myśli o zmęczeniu. Dominuje radość, że pokonało się swoje słabości.

    Teraz pozostaje czekać rok do następnej pielgrzymki, a może ci, którzy wciąż odkładają tę drogę na później, tym razem podejmą trud i ruszą na szlak, stawiając na początek pierwszy krok, a potem kolejny i kolejny. Bo pielgrzymka to właśnie kroki stawiane w ufności we wstawiennictwo Maryi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    Pobieranie...
    przewiń w dół