• facebook
  • rss
  • Młodzi posłańcy Pana

    dodane 19.09.2013 00:00

    „Dzielmy się wiarą jak chlebem” – to hasło tegorocznego spotkania najmłodszych u werbistów.

    Chcemy w nich zaszczepić ducha misyjnego, pokazać, że mają szczęście żyć w kraju, w którym kościół jest blisko, poznają Boga na religii w szkołach. Wiele dzieci na świecie tego nie ma. Uczulamy je, że trzeba nieść ludziom pomoc, modlić się za kolegów, za misjonarzy, doceniać to, co się ma – szkołę, rodzinę, opiekę zdrowotną i cieszyć się tym – mówi prowadzący o. Damian Piątkowiak, wikary parafii MB Bolesnej w Nysie. To już dziewiąty zjazd. W tym roku przypada też 10. rocznica kanonizacji o. Arnolda Janssena, założyciela werbistów, i o. Józefa, pierwszego misjonarza. Do Nysy przyjechało prawie 600 osób z całej diecezji. Spotkanie rozpoczęło się od Eucharystii w intencji misji i pokoju na świecie. Po Mszy św. uczestnicy, podzieleni na pięć grup kontynentalnych, słuchali opowiadań o różnych krajach. – Moje indiańskie imię znaczy „makak (to taka małpa) z dużą brodą” – o. Wiesław Duda opowiadał dzieciom o imionach nadawanych w Papui-Nowej Gwinei, które znaczą np. krokodyl, koń, jadalny robak. Inni dowiedzieli się, że w kościele w Afryce podczas Mszy św. można tańczyć.

    Werbiści tłumaczyli też, po co misjonarze jadą do różnych krajów, że czasem miejscowi wcale na nich nie czekają, mają swoje wierzenia, a oni wchodzą pomiędzy nich i swoim życiem muszą pokazać im, że warto iść za Chrystusem. – Misjonarze muszą mieć zapał, czerpać siłę i radość od Boga. Ja np. przechodziłem kilkadziesiąt razy malarię, chorobę, na którą można umrzeć. Mam w łokciu i nodze kilka implantów, gwoździ. Mógłbym usiąść i powiedzieć, że jestem zmęczony. Ale Pan Jezus powołał mnie i cieszę się, że mogę dziś tu z wami być – stwierdził o. Henryk Ślusarczyk. Była też okazja zobaczyć stroje i różne przedmioty z misji, nauczyć się piosenek i słówek po hiszpańsku czy w suahili. Dominice Pieczarek z Brzeźnicy i Darii Michacz z Ligoty Książęcej najbardziej spodobała się spódnica z traw. – A mnie zaciekawiło, co jest cenne dla ludzi w danym kraju, np. ile ma się świń – dodaje Rafał Kobza z Łubowic. Przy okazji okazało się, że niektórzy od lat angażują się w misyjne dzieło. – Nasza grupa koła misyjnego wspiera stale misje, szczególnie Madagaskar. Zbieramy datki jako kolędnicy misyjni, mamy też spotkania z misjonarzami i dla nich zbieramy np. odzież, środki czystości, trwałą żywność – mówi Kornelia Kansy-Jańczyk, opiekun dzieci z Ciasnej. Później wśród uczestników rozlosowano upominki – egzotyczne instrumenty, maski, koszulki, a na zakończenie przed Domem Misyjnym wspólnie wypuszczono baloniki. – Dzieci mogą wiele zdziałać, przede wszystkim swoją modlitwą – to wsparcie, które tam daleko czujemy. Może wśród nich jest już jakiś kolejny misjonarz – uśmiecha się o. Mariusz Góryj

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół