Nowy numer 16/2018 Archiwum

Po kolei przekazują

Infrastruktura. Wreszcie coś drgnęło. PKP coraz chętniej sprzedaje lub oddaje niepotrzebne obiekty samorządom bądź prywatnym inwestorom. Jednak po latach zaniedbań nie wszystko da się uratować.

Dworzec w Leśnicy wybudowano w latach 30. XX wieku. Czysty, zadbany, regularnie zdobywał laury w konkursach na najlepiej zagospodarowany dworzec. Obok przestronnej poczekalni był bufet, którego wystrój podziwiali wszyscy. – Gdy córka wychodziła za mąż i miała tam wesele, goście z różnych stron przyznawali, że tak pięknej stacji nie widzieli – opowiada Bronisław Kiwka, dla którego ten gmach był domem i miejscem pracy, gdyż przez lata był dyżurnym ruchu, a mieszkał na I piętrze. Teraz ma już 81 lat, mieszka nieco dalej, ale co tydzień przyjeżdża na stację, żeby zobaczyć, czy kominy jeszcze stoją i czy znów czegoś nie zniszczyli.

Dziś po stacji nie widać czasów dawnej świetności. Tory pozarastane, na peronach rosną kilkumetrowe samosiejki drzew, dworzec straszy bohomazami i wybitymi szybami, a po niedawnym pożarze na piętrze i w dachu są dziury. – Przyjeżdżały tu tak liczne pielgrzymki na Górę św. Anny, że gdy ich początek był już na rynku, 2 km stąd, to koniec jeszcze był tu, na postoju. A potem linię zamknęli. Teraz tam jest dżungla. Było iluś chętnych – jedni chcieli zrobić w tej hali taki dom pielgrzyma, ale jak im kolej zaśpiewała cenę, to zrezygnowali. Podobnie jak ten, kto chciał wydzierżawić i zrobić tu muzeum zabytkowych aut – mówi smutno pan Bronisław.

Komu dworzec, komu?

Dworzec w Leśnicy nie jest odosobniony. Najbardziej niszczeją obiekty przy liniach, które kilka, kilkanaście lat temu zostały zawieszone lub zamknięte. Samorządowcy zgodnie wskazują, że dziesięć lat temu budynki dało się bez problemu zagospodarować. Wtedy i gminy były chętne do ich przejęcia, i prywatni inwestorzy pytali o możliwość ich zakupu. Niestety wówczas PKP nie chciało pozbywać się tego mienia albo proponowało wysokie ceny. Problemem był też nieuregulowany stan prawny wielu tych obiektów. W ciągu dekady budynki pozostawione bez opieki ulegały dewastacji. Na szczęście zmieniła się polityka ministerstwa transportu oraz zarządu Polskich Kolei Państwowych i teraz chętnie pozbywają się oni na rzecz gmin niepotrzebnych obiektów. – Do tej pory na terenie województwa opolskiego przekazaliśmy samorządom lokalnym piętnaście dworców kolejowych. W ubiegłym roku aż dziewięć z 58 przekazanych w całej Polsce (Smogorzów, Dębska Kuźnia, Głubczyce, Kolonowskie, Byczyna, Tarnów Opolski, Pawłowice Namysłowskie, Reńska Wieś, Długomiłowice). W tym roku przekazaliśmy cztery – w Grodkowie, Grzędzinie Kozielskim, Polskiej Cerekwi, Małujowicach i Tułowicach Niemodlińskich, a w planach mamy kilkanaście kolejnych – informuje Bartłomiej Sarna, rzecznik prasowy PKP SA we Wrocławiu. W większości były one przekazywane nieodpłatnie na cele infrastrukturalne, związane z transportem. Inne dworce, które nie pełnią funkcji obsługi podróżnych, wytypowano do sprzedaży w ramach nowatorskiego programu „Dworzec na własność”. Na Opolszczyźnie są to m.in. Zalesie Śląskie i Leśnica.

Pomysł na perełkę

Dzięki możliwości przekazywania dworców wiele obiektów znalazło nowe zastosowanie. Gminy zwykle wykorzystują przekazane dworce na siedziby własnych instytucji (kulturalnych, porządkowych), a także na centra komunikacyjne. Na przykład dworzec kolejowy w Karpaczu po modernizacji stał się siedzibą informacji turystycznej, biblioteki publicznej i słynnego Muzeum Lalek, a na dworcu w Stroniu Śląskim, po przejęciu przez samorząd powstało Centrum Edukacji, Kultury i Turystyki. W Dębskiej Kuźni dworzec, który rok temu wzięła gmina Chrząstowice, jest już odnowiony z zewnątrz, wydzielono zadaszone miejsce dla pasażerów, a teren wokół zabezpieczono, bo PKP remontuje tam czynną wciąż linię kolejową. Trwają właśnie rozmowy z miejscowym stowarzyszeniem, chcącym urządzić tam centrum środowiskowe. W Grodkowie wkrótce w niezagospodarowanej części dworca swoją siedzibę znajdzie straż miejska. Gminy Reńska Wieś, Cisek i Polska Cerekiew chcą wspólnie poprowadzić ścieżkę pieszo-rowerową na nieczynnej linii kolejowej, na dworcach wydzielić pomieszczenia, gdzie będzie np. wypożyczalnia rowerów, wrotek itp. sprzętu, a prócz tego zaadaptować je na mieszkania. – Przejęliśmy dworce w Długomiłowicach i Reńskiej Wsi z otoczeniem, placami i linią kolejową. Staraliśmy się o to już od dawna, od kiedy zapadła decyzja o zamknięciu tej linii. PKP miało wówczas nieuregulowane sprawy własnościowe i nie było skłonne oddać nam tych obiektów za darmo. Koszt budowy tej ścieżki będzie duży, bo to łącznie ok. 12 km, więc chcielibyśmy uzyskać wsparcie z programów unijnych – tłumaczy Marian Wojciechowski, wójt Reńskiej Wsi. Swój renesans może przeżyć stacja po przejściu w prywatne ręce. Nowego, prywatnego właściciela doczekał się właśnie zabytkowy dworzec w Głubczycach. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, powstanie tu restauracja z hotelem. Przedtem jednak potrzebny jest kapitalny remont. O tym, że można z dworca zrobić ciekawą perełkę, świadczy przykład położonej na drugim krańcu Polski, stacji Białowieża Towarowa. Zapomniany dworzec, po przejściu w ręce pasjonatów zmienił się w klimatyczną, starannie odtworzoną restaurację carską, z pokojami hotelowymi i ruską banią w zabytkowej wieży ciśnień oraz apartamentami w oryginalnych wagonach. Po torach zaś piękna czerwona warszawa na podkładzie z drezyny wozi turystów.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma