• facebook
  • rss
  • Słowo w dawkach terapeutycznych

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 48/2013

    dodane 28.11.2013 00:00

    Poeta potrafi rozmawiać ze świecą, z psem nawet piwa się napije, poeta widzi więcej, a słowa u niego mają więcej znaczeń niż zwykłe słowa.

    Adziennikarz, gdy z nim rozmawia, siedzi, słucha i zadaje banalne pytania o poezję, jakie zwykle zadaje się poetom w czasie wieczorów poetyckich. Dziennikarz – mówiąc brutalnie – czuje się jak bokser wagi muszej wypchnięty na ring do walki z Mikiem Tysonem. A jednak po spotkaniu z poetą Walterem Pyką nie czułem się znokautowany. Może dlatego, że poeta z Popielowa jest też farmaceutą i musi dbać o zdrowie swoich gości?

    Pyka trafia najcelniej

    – Poezja i farmacja to są dwie przestrzenie, które się troszeczkę uzupełniają. Uważam, że jestem wybrańcem, że mogę być aptekarzem. Dlaczego? Bo mogę o dziesiątej wieczorem dać dziecku syropek przeciwgorączkowy, na przykład. Jest w tym oczywiście otoczka ekonomiczna, ale ja jej nie chcę widzieć.

    Służę swoją wiedzą, swoją dostępnością, tym, że ludzie mogą przyjść, kiedy chcą i mają leki – mówi Walter Pyka, który z żoną Barbarą („Wspaniała kierowniczka!”) prowadzi w swoim popielowskim domu aptekę „Pod Wagą”. Rok temu, jako jeden z dziesięciu farmaceutów Polsce, w ogólnopolskim konkursie otrzymał zobowiązujący i zaszczytny tytuł „Anioła Farmacji”: za wyjątkową opiekę nad pacjentami i propagowanie idei opieki farmaceutycznej. Czy poezja też jest opieką nad czytelnikami, których, jak zauważył znakomity krakowski poeta Józef Baran, „Pyka trafia prosto, czyli najcelniej – w samo serce”? – Trudna sprawa. Bo w dużym stopniu poezja powstaje z potrzeby. Bardzo lubię przebywać w przestrzeni ułożonego słowa, prostego słowa, zaskakującej puenty. Taką przestrzeń lubię i takich ludzi lubię. Na spotkaniach poetów-medyków nikt się nie chwali, jakim samochodem przyjechał czy na jakiej był wycieczce, ale wszyscy pytają: jaki wiersz napisałeś – podkreśla poeta-farmaceuta.

    Recepta na wiersz

    – Staram się tak formułować myśli, żeby były zrozumiałe, finezyjnie podane. To tak samo jak z apteką. Ja robię lekarstwa. Mam składniki. Według nich przygotowuję lek. Czytam receptę, biorę, mieszam, pakuję – jest. Ale nie mam recepty na wiersz. Nie ma nic: tylko chęć napisania, dzielenia się. Bardzo lubię się dzielić. Na tym to polega i na wyobraźni. Wystarczy drobiażdżek, jakieś wydarzenie – mówi Walter Pyka. Czasem ten drobiażdżek jest naprawdę malutki. – Wszyscy ludzie są Polakami – powiedziała pani Krysia odrywając oko od mikroskopu gdzie pod cienką szklaną skórką powiewały biało-czerwone ciałka krwi (Odkrycie pani Krysi laborantki ze szpitala Siołkowice)

    Ciemna strona mnie nie interesuje

    Sporo wierszy Waltera Pyki opowiada o wierze. Jest zwycięzcą m.in. konkursu poezji religijnej „O kaptur Joannity”. Nagród w konkursach otrzymał wiele, z nich dwukrotne Grand Prix w katowickim konkursie poezji miłosnej im. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ceni sobie może najbardziej, bo to jego ulubiona poetka. Czym jest wiara? W wierszu „Nagroda” uwiecznił np. gest sędziwej sąsiadki, „popielowskiej św. Elżbiety”, która na koniec dnia wychodziła przed dom i błogosławiła go znakiem krzyża: Każdego wieczoru siada przed domem na ławeczce i do późnej nocy pomaga Panu Bogu w odrobieniu lekcji śląskiego. – Ciemna strona człowieka mnie nie interesuje, ciemne wiersze mnie nie interesują, nie czytam tego – mówi popielowski aptekarz. Pytam, czy człowiek prowadzący złe życie może napisać dobry wiersz. Walter Pyka jest przekonany, że to nie jest możliwe. – Jak człowiek pełen nieczystości może napisać o lilii? – pyta. Jest autorem poetyckich rozważań Drogi Krzyżowej, które czytane są na dorocznych rekolekcjach farmaceutów prowadzonych przez ks. prałata Alberta Glaesera. Napisał teksty pieśni kościelnych do Matki Bożej Królowej Aniołów z Popielowa i św. Michała Archanioła z Siołkowic. To za namową ks. Jerzego Kowolika, który napisał melodię do słów poety. Przez wiele lat organizował w Popielowie wigilie dla samotnych, śląskie biesiady poetyckie. – Dobro, piękno, miłość, życzliwość: na tych filarach powinniśmy nasz wózek przewieźć przez świat. Bo inaczej to on się za bardzo kolebie – zauważa Walter Pyka. Wiem jak trudno ustalić składniki szczęścia, a jak łatwo otrzymać spirytus z tych sfermentowanych rajskich jabłek (Homo chemicus)

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół