• facebook
  • rss
  • Testament Magdy

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 04/2014

    dodane 23.01.2014 00:00

    – Twoje siły są bardzo marne. Możesz uchwycić się Jezusa i On ci pomoże, tak jak mnie pomaga – bp Andrzej Czaja przypomniał słowa śp. Magdaleny Worek.

    W czwartkowe przedpołudnie, 16 stycznia, kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Nysie był wypełniony po brzegi. Oprócz rodziny i przyjaciół śp. Magdalenę Worek licznie przyjechali pożegnać bracia i siostry ze wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej z różnych miast diecezji opolskiej, a także z diecezji gliwickiej. Ich wszystkich Magdalena obdarowała niezwykłym świadectwem życia i umierania. Chorowała na raka. Był to ciężki nowotwór z przerzutami, ale ciężar choroby niosła z przekonaniem, że jest kochana przez Boga. Była pewna, że jeśli Jezus będzie chciał ją uzdrowić, to zrobi to, kiedy tylko będzie chciał. Jeśli będzie chciał ją zabrać, to ją zabierze. Wspierana przez kochającego męża Mariusza to, co miało się wydarzyć, z pełnym przekonaniem oddawała woli Bożej.

    Czuła, że w czasie nieodwracalnego cierpienia Pan położył na niej swą rękę. W chorobie doświadczała miłości Boga i dzieliła się tym doświadczeniem z ludźmi, m.in. w Nysie w czasie kwietniowej ewangelizacji przygotowanej przez Drogę Neokatechumenalną, jak i w jednej z grudniowych audycji „Studnia Jakuba”, prowadzonej na antenie Radia Plus Opole przez s. Dolores Zok i ks. Eugeniusza Plocha. Swoim sześciorgu dzieciom chciała przekazać jedno – wiarę, bo wiedziała, że tylko wiara je uchroni. – Godzi się chrześcijaninowi radować ze zbawienia i przeżywać w codzienności to, że jest pielgrzymem. Magda wyczekiwała Zbawiciela, to brzmiało wyraźnie w jej świadectwie. Żyła nie tylko świadomością, że ojczyzna człowieka jest w niebie, ale żyła już tu, na ziemi, rzeczywistością nieba, stąd w niej ta niezwykła pewność bliskości Jezusa. Myślę, że wszyscy wyczuwamy, że jesteśmy na pogrzebie mężnego świadka – podkreślał bp Andrzej Czaja. – Odeszła w piątek, w Godzinie Miłosierdzia. Czy jest szczęśliwa? Sama nie może odpowiedzieć nam na to pytanie, ale pośrednia odpowiedź wcale nie jest taka niepewna, a wynika z zestawienia jej życia ze słowami Jezusa: „Szczęśliwi owi słudzy, których Pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie”. Miała 41 lat. Po ludzku powiemy, że dużo za wcześnie, ale była przygotowana. Jakże nie być szczęśliwym, gdy się Jezusa ogląda? – mówił biskup opolski, który wraz z kilkunastoma kapłanami odprawił Mszę św., a następnie przewodniczył obrzędom pogrzebowym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół