• facebook
  • rss
  • Kochając do końca

    dodane 06.02.2014 00:00

    – Wpisałam „kryzys”, a wyskoczył „Sychar”. Tak się zaczęła moja walka o uratowanie małżeństwa – wspomina jedna z kobiet.

    Wydawało jej się, że ma szczęśliwą rodzinę, dom, pracę. A potem wszystko runęło jak domek z kart. W poczuciu bezsilności wpisała w wyszukiwarce słowo „kryzys”. – Wyskoczyło m. in. hasło „Sychar”. Najpierw go zignorowałam, ale potem otworzyłam tę stronę i zaczęłam czytać. To było to. Weszłam na forum, potem się zalogowałam, by rozmawiać z jego uczestnikami. Najczęściej z EL., która mi bardzo pomogła – tłumaczy Aniela. Maria z Tarnowa wspomina, że trafiła na Sychar, kiedy jej małżeństwo było w głębokim kryzysie. Mąż, obserwując jej przemianę po wejściu w tę wspólnotę, stwierdził, że wplątała się w sektę. – Dziś razem ze mną otwiera tę „sektę” w Tarnowie, a nasze małżeństwo nadal trwa – uśmiecha się.

    na przekór światu

    „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19,6). – Znamy to zdanie z Ewangelii. Każdy z nas przy ołtarzu wypowiadał do swojego małżonka słowa: „Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże...”. Nie było żadnych dodatkowych warunków. To ja ślubuję, niezależnie od tego, co zrobi mój mąż/ żona – podkreśla Andrzej Szczepaniak, współzałożyciel WTM Sychar. Członkowie wspólnoty uważają, że każde sakramentalne małżeństwo z mocą Bożą jest do uratowania. Ma on bowiem moc uzdrowienia związku, nawet po ludzku niemożliwego do sklejenia. Zdrada, alkoholizm, przemoc bardzo ranią, ale nie unieważniają zawartego sakramentu. Nawet jeśli wspólne życie nie wchodzi w grę, należy modlić się za małżonka, który się pogubił. Gdy oprzemy się nie na współmałżonku, ale na Stwórcy, dzieją się cuda. Dla otoczenia to świadectwo, że można poważnie traktować wiarę i ślub, który się złożyło. Łatwiej to jednak powiedzieć, niż wykonać, zwłaszcza gdy otoczenie proponuje łatwiejsze rozwiązania. – Idziemy totalnie pod prąd, dochowując wierności małżeńskiej, nawet jeśli orzeczony został rozwód. Rodzina i znajomi często radzą, by się rozstać i ułożyć sobie życie z kimś innym, takie rozwiązania propagują też media. Słysząc, że wybaczamy i czekamy na powrót kogoś, kto bardzo nas zranił, albo jest już w innym, niesakramentalnym związku, dziwią się – tłumaczą sycharowicze.

    wierność i modlitwa

    Do Wspólnoty Trudnych Małżeństw należą małżonkowie, jedno lub oboje, którzy przechodzą kryzys w swoim związku, żyjący osobno bądź po rozwodzie. Zdarzają się też tacy, którzy przezwyciężyli trudności albo zeszli się po latach. Jedni liczą, że dzięki łasce Bożej oraz pracy nad sobą zażegnają widmo rozstania, inni kochają wiernie, nie czekając na powrót współmałżonka. WTM Sychar istnieje 10 lat i liczy już 28 ognisk w Polsce i za granicą. Zwykle zainteresowani najpierw szukają informacji w internecie, tam nawiązują kontakt, a dopiero później chcą np. jechać na rekolekcje bądź włączyć się w grupę. Od kilku lat działa ognisko w Opolu, stąd pomysł, by utworzyć nową grupę na południu regionu. Wkrótce powstanie kolejna – w Kluczborku. – Cieszę się, że powstaje kolejne ognisko, ale smucę, że musi powstać. Ufam, że kiedyś przyjdzie mi je wszystkie zamknąć i założyć wspólnotę szczęśliwych małżeństw. Dobrze, że jesteśmy razem, u źródła, którym jest Jezus w Eucharystii. To pomaga nam dalej żyć – podsumowuje ks. Paweł Dubowik, krajowy duszpasterz Sychar.

    Nie jesteś sam

    – To była inicjatywa samych parafian zaangażowanych w tę wspólnotę. Cieszę się, że powstała u nas. Wielu małżonków przeżywa kryzysy i trzeba grup, które wspierają rodziny i małżeństwa – mówi ks. Marek Biernat, proboszcz kozielskiej parafii. Na pierwsze spotkanie w Kędzierzynie-Koźlu przybyli liderzy i członkowie innych ognisk z całej Polski. Przy kawie, po Mszy św., było wesoło, gwar rozmów przypominał szkolną przerwę. Roześmiani, spokojni, wyciszeni, tylko momentami drżenie głosu zdradzało, że noszą smutek w sercu. Jednak czując akceptację i zrozumienie, szybko odzyskiwali dobry humor. – Nie biadolimy tu i nie użalamy się nad sobą. Ktoś, kto przychodzi do Sychar, odnajduje grupę przyjaciół. Przestaje być samotny, odkrywa, że może się oprzeć na Bogu. Staje na nogi, rozwija swoje pasje, przemienia siebie, a przez to i otoczenie – uśmiecha się EL., czyli Elżbieta Bielnicka-Moc, jedna z liderek kozielskiego ogniska. Chodzi o to, by osoby znajdujące się w trudnej sytuacji małżeńskiej miały punkt odniesienia zgodny z Ewangelią i pomoc, którą mogą otrzymać od innych i same ją nieść. Wsparcie i siła do życia oraz trwanie w wierności – to daje im Sychar.

    Kozielska wspólnota Sychar

    Nowe ognisko powstało przy parafii pw. św. Zygmunta i św. Jadwigi Śl. w Kędzierzynie-Koźlu (ul. Złotnicza 12). Ich opiekunem duchowym jest ks. Bartosz Radecki, a liderami: Krysia, Kasia, EL. i Piotr. Z nimi można kontaktować się za pośrednictwem ks. Radeckiego lub przez forum na stronie www.kedzierzynkozle.sychar.org. Spotkania zaplanowano na 2. poniedziałek miesiąca. Najbliższe – 10 lutego – o godz.18: Msza św. a po niej spotkanie w salce. Kolejne 10 marca.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół