• facebook
  • rss
  • Młode duchem

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 08/2014

    dodane 20.02.2014 00:00

    Ostatki seniorek w Bierawie. Pomysłowe, choć zrobione za grosik stroje, przygotowana inscenizacja i dobry humor to ich recepta na udany bal. Były już stadkiem pingwinów i śląskim orszakiem weselnym. Tym razem czas na coś z ciepłych krajów.

    Ustalone. Tym razem będą mieszkańcami afrykańskiej wioski. – Gdy byłam u córki, przyznałam, że zastanawiamy się, za co się przebrać. Wnuczka zaczęła proponować, że może za Murzynki, Cyganki lub Arabki, albo za Smerfy. I tak, po dyskusji zostało to pierwsze. Wymyśliłyśmy tylko, że powinno być też coś po śląsku i na wesoło – opowiada Teresa Nieużyła.

    Przepis na ślonskiego Murzina

    Poprosiły więc dwie młode, utalentowane dziewczynki, żeby dla większego efektu zaśpiewały śląską wersję wierszyka o Murzynku Bambo w formie rapu, same zaś złapały za bębenki i grzechotki. Próby występu i choreografii odbywały się pod okiem instruktorki – Joanny Kaszty, finalistki „Bitwy na Głosy” i wielu konkursów wokalnych. I tak pozostał już tylko jeden szczegół – przebranie. – Początek jest prosty – czarny sweter, getry, rajstopy lub spodnie, czarne buty i rękawiczki. Bujne peruki mamy z internetu, przydają się jakieś korale... Trzeba tylko przygotować afrykańską spódniczkę. Macie jakieś pomysły? – pyta Karina Szymańska z GCKiR, animatorka Koła Seniorek. I już padają propozycje, że może wykorzystać pocięte na paski kolorowe worki foliowe, sznurek lub prześcieradło, albo porozcinać starą spódnicę, żeby były charakterystyczne frędzle. Do tego podobne elementy na kostki i szyję, plus makijaż. Krótka dyskusja, termin wspólnego szycia strojów ustalony. Dzięki temu później, gdy w kilkanaście osób wchodzą na salę w podobnych przebraniach, wyróżniają się i przykuwają uwagę. A ponieważ panie chcą i potrafią się wesoło bawić, najczęściej robią krótki, ale efektowny spektakl.

    Wzajemna troska

    Środa, godzina 10. Do domu kultury z różnych stron Bierawy i okolic podjeżdżają panie. Jedna już właśnie zrobiła zakupy, inna planuje później podejść na pocztę, ale na razie najważniejsze jest spotkanie koła. – To czas dla nas. Siadamy wtedy przy kawie, czasem któraś przyniesie ciasto i rozmawiamy, wymyślamy, co warto razem zrobić, z kim się spotkać, gdzie pojechać. Przy okazji wymieniamy przepisy, dowiadujemy, co nowego – opowiadają. Spotykają się regularnie, prawie w komplecie, chyba, że któraś się rozchoruje albo ma jakiś wyjazd. Na to spotkanie jedna z pań przyniosła archiwalne fotografie z Bierawy. – O, tu jest jeszcze stara remiza, to budynek szkoły, tu widać kościół – mówi któraś. – Ja też mam podobne zdjęcie, tylko z drugiej strony, przyniosę w przyszłą środę – dodaje inna. I już pada pomysł: „Dziewczyny, te zdjęcia warto by powiększyć i pokazać ludziom przy jakiejś okazji. To historia naszej miejscowości, można zobaczyć, co gdzie było i jak zmieniała się Bierawa...”. Propozycja zostaje zaakceptowana, trzeba tylko przejrzeć swoje rodzinne archiwa fotograficzne, zeskanować, wydrukować zdjęcia i atrakcyjna wystawa uświetni którąś z imprez. – A czemu nie ma pani Marysi? – pada nagle pytanie na kolejnym spotkaniu – Dziś jej nie pasowało, ale jak z nią rozmawiałam, to powiedziała, że jeśli się będzie dobrze czuła, przyjdzie na maskaradę – mówi jedna z pań. – Ja do niej jeszcze zadzwonię – dodaje kolejna. Bo koło to nie tylko wspólna kawa i udział w imprezach. To także wzajemna troska i zainteresowanie. Wiele z kobiet to wdowy, niektóre mieszkają same, bo dzieci wyjechały za pracą. Jeśli któraś nie przyjdzie, inne dowiadują się, dlaczego. Czy to wizyta dzieci, wyjazd czy może kłopoty zdrowotne samej seniorki lub jej małżonka wywołały nieobecność. Jeśli potrzeba, pomagają sobie, dopingują się, pamiętają o urodzinach, przychodzą po siebie, jeśli mają po drodze. – To taka odskocznia od codzienności. Nie warto siedzieć ciągle w domu, trzeba wyjść do ludzi, robić coś, wtedy człowiek czuje się młodszy i zdrowszy, bo nie myśli o tym, co go boli, tylko rozwija swoje zainteresowania – podkreślają Gerda Macalik i Teresa Nieużyła. Na spotkaniach toczą się dyskusje o aktualnych wydarzeniach, nie brak opowieści o utopcach, historii z przeszłości, wymieniane są porady. Zawsze słychać wybuchy śmiechu i radosny gwar.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół