• facebook
  • rss
  • Prezenty „Big Bossa”

    dodane 06.03.2014 00:00

    – Jeśli spotykacie cierpiącego człowieka, nie bójcie się popatrzeć na niego ciepłym wzrokiem – zachęcał Tim Guénard.

    Bo pięknym spojrzeniem można nadać wartość komuś, kto czuje się bezwartościowy – mówił, opowiadając o ludziach, którzy w taki sposób spojrzeli na niego. Tim Guénard z Francji, który podczas swojej trasy po Polsce na zaproszenie wspólnoty „Sól Ziemi” przyjechał także do Opola, w niedzielny wieczór 2 marca opowiadał o swoim życiu naznaczonym odrzuceniem, przemocą i nienawiścią, a także Bożą miłością i przebaczeniem. W prostych słowach opisywał swoją relację z „Big Bossem” – tak zwraca się do Boga i o Nim mówi.


    – Jestem synem, wnukiem i prawnukiem alkoholika, ale żaden człowiek nie jest reprodukcją. „Big Boss” nie produkuje kopii – mówił, podkreślając, że ta myśl daje mu nadzieję na to, że on alkoholikiem nie zostanie. Dzieciństwo Tima naznaczone było nie tylko alkoholizmem, ale i porzuceniem przez matkę. Jako kilkuletni chłopiec został przez nią przywiązany do słupa i pozostawiony na pastwę losu. Później dotkliwie pobity przez ojca, trzy lata walczył o to, by znów móc chodzić. Motywacji w leczeniu dodawała mu nienawiść do ojca i ogromna chęć zabicia go. Trafił do poprawczaka, później na ulicę. Był szefem gangu.
Można by powiedzieć, że w głowie się nie mieści, że człowiek, który tak wiele przeszedł już na starcie swego życia, dziś jeździ po całym świecie i mówi o wartości przebaczenia. Jak długą drogę trzeba przejść, by znaleźć w sobie siłę, która pokona nienawiść?

    Opolanom Tim opowiadał nie tylko o tym, co złego w życiu go spotkało. Zdecydowanie więcej mówił o prezentach od „Big Bossa”. O kloszardzie Leonie, który zaszczepił w nim pragnienie zdobycia umiejętności czytania, o policjancie, który podzielił się z nim kanapką, o sędzinie, która w niego uwierzyła i skierowała go do nauki zawodu – kamieniarstwa. A także o osobach upośledzonych, żyjących w „Arce”, dzięki którym poznał Jezusa. – Jestem wierzący dzięki temu, że spotkałem ludzi wierzących. Miałem przyjaciela, który ośmielał się mówić o Bogu ludziom takim jak ja. To dzięki niemu poszedłem z ciekawości do „Arki” – podkreśla Tim, który z domami osób upośledzonych umysłowo związał się na pięć lat, a dzięki przyjaźni z o. Thomasem Philippe (współzałożycielem „Arki”) przeżył przemianę wewnętrzną.

    
– U mnie we Francji kościoły pustoszeją. Co zrobić, by się wypełniły? Wierzący muszą przyprowadzać do nich swoich znajomych, aby przedstawiać ich „Big Bossowi” – mówi, dając innym za przykład swoje życie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół