• facebook
  • rss
  • "Anoda" też by gratulował

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 12/2014

    dodane 20.03.2014 00:00

    Niezwykli ludzie są wokół nas. Jedni dokonują spektakularnych czynów, inni działają przez lata, cicho i bez rozgłosu. Bohaterowie czasów pokoju.

    Starsza, delikatna kobieta, wdowa – dzięki jej decyzji żyje 9 osób. Trzej chłopcy – uratowali życie epileptykowi. Młody policjant – uratował dwie osoby, pod którymi załamał się lód. Dwaj mężczyźni na wózkach – przywrócili chęć życia wielu ludziom. – Ja bohaterem? Skądże. Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego! Inni rzeczywiście mają osiągnięcia godne nagrody, pani Wanda Błeńska to prawdziwa bohaterka... – mówił niemal każdy z nominowanych do tegorocznej „Anody”. W piątek, 7 marca w Warszawie Muzeum Powstania Warszawskiego po raz trzeci przyznało nagrody im. Jana Rodowicza „Anody” – honorowe odznaczenia dla osób wyróżniających się zaangażowaniem w działania na rzecz innych oraz postawą stanowiącą przykład dla młodego pokolenia. Wyróżnienia są przyznawane w dwóch kategoriach „wyjątkowy czyn” oraz za „całokształt dokonań i postawę życiową stanowiącą wzór do naśladowania dla młodych pokoleń”. Dwoje laureatów związanych jest z Opolszczyzną. – Często młodzież pytała mnie, kim byłby „Anoda”, gdyby żył w dzisiejszych czasach? Odpowiadałem zwykle: byłby aktywnym, przyzwoitym człowiekiem, wyczulonym na los innych. Po to ta nagroda – żeby pokazać, że mamy takich „powstańców” czasu pokoju – opowiadał podczas gali Jan Ołdakowski, dyrektor MPW. Jan Rodowicz był powstańcem warszawskim, żołnierzem Szarych Szeregów i Armii Krajowej, powojenną ofiarą Urzędu Bezpieczeństwa.

    Usłyszał wołanie

    W kategorii „wyjątkowy czyn” laureatem został prawie osiemnastoletni dziś Adam Hryciuk. Wskoczył do rzeki i z pomocą dwóch kolegów uratował dwoje tonących dzieci. Wówczas szesnastolatek, mimo obecności wielu ludzi zareagował jako jedyny. Chłopiec obecnie mieszka i uczy się w Wiosce Dziecięcej w Rajsku koło Oświęcimia. Trafił tam z Błażejowic kilka lat temu, gdyż jego opiekunowie, Anna i Mariusz Niemasowie chcieli stworzyć rodzinny dom dziecka, a nie mieli takiej możliwości tutaj. W Błażejowicach nadal mają swój dom, gdzie cała dwunastka – rodzice i 10 dzieci spędzają wakacje, przyjeżdżają na weekend. – Byliśmy wtedy w Błażejowicach, nie było nas więc w domu cały dzień. Gdy wróciliśmy, po kolacji Adam, który został w Rajsku, opowiadając, co działo się w mijającym dniu, wspomniał, że udało mu się z kolegami uratować dwójkę dzieciaków tonących w Sole. Mówił to tak, jakby chodziło o dobrą herbatę, którą udało mu się zaparzyć – wspomina Anna Niemas, matka młodego bohatera. Najpierw dała mu burę, że tak ryzykował, bo przecież sam mógł zginąć. Soła w tamtym miejscu pochłonęła już niejedno życie. Potem jednak uświadomiła sobie, jak wielka byłaby jej wdzięczność, gdyby była matką uratowanego dziecka. Podzieliła się tym zdarzeniem na Facebooku. Zapoczątkowało to lawinę gratulacji, wyróżnień, które cieszyły Adama, ale i wprawiały go w zakłopotanie. – Cieszę się, że udało się z pomocą kolegów wyłowić tych chłopaków, że są cali i zdrowi. Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego. Kobieta wołała o pomoc, to zdjąłem koszulkę i wskoczyłem do wody. Dziwię się, że nikt inny nie zareagował, ludzie się tylko gapili. Pamiętam słowa mężczyzny, który powiedział mi, żebym nie płynął po drugiego chłopca, bo to nie ma sensu.… Jak miałem go zostawić? – dziwi się Adam Hryciuk. Nie czuje się bohaterem. Mówi, że nie mógł postąpić inaczej, dziś zrobiłby podobnie. Podkreśla też, że nie działał sam. Koledzy, choć nie wskoczyli do wody, bo nie umieli pływać, pomagali mu z brzegu.

    Życie w prezencie

    Nie każdy jest uczestnikiem zdarzenia, w którym spektakularnie może uratować ludzkie istnienie. Bywa, że „drugie” życie można ofiarować, dając komuś swój czas i serce. Nagrodę za całokształt dokonań i postawę życiową otrzymali Marcin Sienkiewicz i Piotr Dudek. Młodzi mężczyźni, choć poruszają się na wózkach inwalidzkich, działają w Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, pokazując, że z niepełnosprawnością można żyć i dawać coś z siebie. Prowadzą zajęcia integracyjne dla młodszych i starszych, w świetlicach, szkołach oraz w ośrodkach sportu i kultury. Specjalne wyróżnienie w tej kategorii otrzymała społeczność skupiona przy Publicznej Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Roszowickim Lesie, wspierana przez miejscową parafię. O tym, jak od kilku lat uczniowie i absolwenci tej szkoły, mieszkańcy wioski i przyjaciele z dalszych stron, np. Polskiej Cerekwi z Braciszowa, systematycznie wspierają oddział hematologii i onkologii dziecięcej zabrzańskiej kliniki pisaliśmy już na łamach „Gościa Opolskiego”. Zorganizowanie kiermaszu mikołajowego, z którego dochód przeznaczony jest na zakup prezentów i pomoc dla walczących z rakiem pacjentów jest stosunkowo proste.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół