• facebook
  • rss
  • Sztuka na barykadzie

    dodane 27.03.2014 00:00

    To była abstrakcja – powtarzał raz po raz Jakub Szymczuk, opisując opolanom sytuację na Majdanie.

    Nie da się przedstawić tego kontrastu. Z jednej strony wojska – tam Berkut, tu sotnicy, dym, barykada ze spalonych aut i autobusów, na dachu jednego z nich piękna dziewczyna grająca narodowe pieśni na pomalowanym na żółto-niebiesko pianinie. A obok zwykły człowiek niesie zakupy z supermarketu. Taki obraz pozostaje w głowie. Albo artysta malujący obraz, stojący w spalonym otoczeniu pomiędzy przechodzącymi sotnikami – mówił fotoreporter „Gościa Niedzielnego”, pokazując kolejne zdjęcia. Gdy na Ukrainie rozpoczęła się rewolucja, był właśnie na wakacjach. Do Kijowa dotarł 11 lutego. Był tam też podczas „czarnego czwartku”.

    – To było tuż po rozpoczęciu olimpiady w Soczi, gdy rewolucja praktycznie uległa zamrożeniu – zaczął swoją opowieść. Tu nawiązał do jednego ze zdjęć, które symbolicznie obrazowało ten czas. Przedstawia zatopioną w lodzie butelkę z koktajlem Mołotowa, która zalana wodą nie wybuchła. Tymczasem zaczęło się rozwijać życie kulturalne, powstały struktury władzy. – Żaden fotograf, dziennikarz czy operator kamery nie jest w stanie przełożyć tego, co działo się w tym momencie na Majdanie, jaki tam był klimat – podkreślał reporter. – To było hermetyczne, zamknięte miasto w mieście. Z własnym prawem, rodzącą się tożsamością, kulturą. Miało swój system zaopatrzenia, system medyczny i szkolenia. Porządek, który tam panował, gotowość do walki o wolność, strach lub determinacja w oczach robiły wrażenie – mówił. Opowiadał o różnorodności współistniejących tam grup, wspominał ciężarówki z pomocą, która docierała na tyły Majdanu, lincze, postawę popów. Podkreślał świadomość roli dziennikarzy wśród obrońców, przyjazne przyjęcie ich i zderzenie światów. – Ja nie byłem fotoreporterem wojennym, bo nie byłem stale narażony na działania zbrojne. Mieszkając niemal na Majdanie, zanurzałem się w tej rzeczywistości wojennej przez kilka godzin dziennie, by za chwilę jeść obiad w restauracji, przesyłając zdjęcia przez internet, myć się w wannie z ciepłą wodą. To było niesamowite – tłumaczył. Jakub Szymczuk był pierwszym z prelegentów zaproszonych w ramach cyklu „Fotograf o fotografii”. Organizuje go Miejska Biblioteka Publiczna im. Jana Pawła II w Opolu wraz z Fundacją Warsztatów Fotograficznych 2.8.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół