• facebook
  • rss
  • Twarzą do Boga

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 19/2014

    dodane 08.05.2014 00:00

    To nie jest „legalizacja” związków niesakramentalnych przez Kościół, ale wyciągnięcie pomocnej dłoni do osób, które nie potrafią naprawić swojej sytuacji.

    Trzeba jasno powiedzieć. Nie da się „wymazać” ważnie zawartego sakramentu małżeństwa. Stąd, zwłaszcza w Roku Rodziny, kapłani wzywają do starań o rozwój i kondycję związków. Równocześnie, zgodnie z adhortacją Jana Pawła II „Familiaris Consortio”, starają się pomóc osobom, które żyją w związkach niesakramentalnych.

    Kościół nadal domem

    Organizowanie duszpasterstwa nie jest też tworzeniem w Kościele żadnego lobby. – Jest ono odpowiedzią na zastaną sytuację – tłumaczy ks. Wojciech Nowak, jezuita, duszpasterz osób rozwiedzionych, pozostających w separacji oraz żyjących w związkach niesakramentalnych z parafii św. Andrzeja Boboli w Warszawie, który prowadził na ten temat rekolekcje w Opolu. – Dziś w Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo. Nawet jeżeli takie osoby wchodzą w kolejne związki, nie oznacza to, że straciły wiarę, chociaż niekiedy ona osłabła. Wówczas często nie myślą o konsekwencjach, jakie taka decyzja ma na płaszczyźnie wiary. Dopiero z upływem czasu pytania dotyczące relacji z Bogiem, wiary i samego zbawienia dochodzą do głosu. Duszpasterstwo to ma na celu pomóc im prowadzić życie religijne, mimo że ich sytuacja małżeńska jest nieregularna i skomplikowana – tłumaczy.

    – Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych, jeśli tylko wierzą i dbają o żywą więź z Bogiem, jak najbardziej należą do Kościoła, do tego Bożego Domu, który sam Bóg założył z myślą o naszym zbawieniu – stwierdza jasno Andrzej Czaja, biskup opolski. – Ich stan trwania w grzechu nie wyklucza przynależności do społeczności Kościoła. Przecież święty Kościół jest społecznością grzeszników, ustanowiony dla nas ku nawróceniu i świętości – zapewnia. Podczas spotkania w Niedzielę Palmową zachęcał do starań o rozwój wiary, mimo że w przypadku ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych brak łaski uświęcającej poważnie rzutuje na ich możliwość czerpania z dziedzictwa łaski i prawdy.

    Słodko–gorzko

    W rozwoju różnych form kontaktu z Bogiem wsparciem jest wspólnota duszpasterska. „Niesakramentalni” cenią, że ksiądz im towarzyszy, poświęca czas, choć ich życie dalekie jest od ewangelicznego ideału. – Spotkania w grupie dają poczucia bycia w Kościele, są też znakiem wyjścia Kościoła do tych osób. Dzielenie się doświadczeniem wiary i nadziei oraz wspólne szukanie dróg do Pana mimo istniejących przeszkód jest bardzo wspierające. Trudno „wziąć kurs na Pana Boga” w pojedynkę. Duszpasterstwo, które obecnie prowadzę w Warszawie istnieje od 1987 roku. Wówczas w krótkim odstępie czasu kilka par niesakramentalnych zgłosiło się do kancelarii parafialnej, prosząc o pomoc w ich poszukiwaniu Boga. Jedna powołała się na fakt, że ojciec święty Jan Paweł II zabrał głos w ich sprawie i zapytała o jakąś propozycję dla nich – mówi ks. Wojciech Nowak. Odtąd grupa spotyka się raz w miesiącu. Dwa razy w roku są wyjazdowe dni skupienia, a raz otwarte rekolekcje. – Paradoksalnie, dla wielu niemożność przystępowania do sakramentów (niektórzy przystępują do nich pod specjalnymi warunkami) wyostrza zmysł wiary, mobilizuje do poszukiwania różnych form kontaktu z Bogiem, co jednocześnie coraz bardziej ich na Niego otwiera. Doświadczają, że istotnie zbawia ich łaska Boża, a nie własna doskonałość. Ważne jest, aby pomimo skomplikowanej sytuacji pozostać do Boga zwróconym twarzą, a nie plecami – wskazuje jezuita. Sam nazywa to „gorzko-słodkim duszpasterstwem”. Z nutką goryczy, bo samo wejście do niego nie oznacza, że wszystko od razu się wyprostuje. A „słodkie”, bo wchodząc na tę drogę, rozwijając wiarę i mając realne oparcie we wspólnocie Kościoła, naprawdę zaczyna się coś w ich życiu i sercach zmieniać. – Pojawia się nowe spojrzenie i siły, będące owocem łaski Bożej, dzięki czemu jesteśmy zdolni do porządkowania życia i podejmowania decyzji, które torują drogę do pełnej jedności z Bogiem – podsumowuje ks. Nowak.

    Trudne początki

    W Opolu próby zawiązania duszpasterstwa dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych trwają od jakiegoś czasu. – Staramy się stworzyć grupę, choć osoby będące w związkach niesakramentalnych chętniej zgłaszają się indywidualnie, by porozmawiać – mówi o. Bogdan Długosz SJ, z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, opiekun tworzącego się tam duszpasterstwa. – Więcej ludzi przychodzi na rekolekcje, bo tam czują się bardziej anonimowi, na spotkanie przyjść im trochę trudniej. Tymczasem włączenie się w duszpasterstwo nie oznacza konieczności robienia rewolucji w swoim życiu. Nie wszystkie sytuacje zresztą udaje się rozwiązać, natomiast chodzi o to, by przybliżać się do Pana Boga, odnaleźć drogę do Niego – podkreśla. – Nie ma ustalonego terminu, ale będziemy starali się spotkać w maju i w kolejnych miesiącach – dodaje, zapraszając na spotkania. Osoby (także spoza tej parafii) zainteresowane przyłączeniem się do grupy lub indywidualną rozmową mogą się kontaktować bezpośrednio z o. Bogdanem przez parafię (NSPJ, ul. Ojca Czaplaka 1, tel. 77 423 47 60) Informacje o spotkaniach będą zamieszczane na stronie internetowej www.jezuici.opole.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół