• facebook
  • rss
  • Festyn parafialny
– legalnie

    Karina Grytz-Jurkowska


    |

    Gość Opolski 20/2014

    dodane 15.05.2014 00:00

    Prawo i podatki. Taka impreza to zwykle efekt starań wielu osób, dobrej woli. Ale jak to zorganizować, żeby nie bać się kontroli urzędu skarbowego i nie przekroczyć przepisów?


    Dawniej było prosto – spotykało się parę osób, szykowało ciasto, kawę, bigos lub lokalne wyroby. Zagrało paru muzykantów, wystąpiły dzieci. Salę udostępniła szkoła, ktoś przynosił fanty, by była atrakcja w postaci loterii. Z pieniędzy ze sprzedaży jedzenia i losów opłacało się zużyty prąd, wodę, zespół, a jeśli zostało parę złotych, było na wyjazd na ferie dla dzieci, wsparcie świetlicy, LZS-u,
Caritas czy remont kaplicy.


    Bogu, co boskie...


    Rok temu, po kontrolach skarbówki na festynach i nakładanych karach organizatorzy z trudem namawiali lokalnych wystawców do udziału w imprezach. W mniejszych wioskach o festynie wiedzieli tylko miejscowi albo nie można było na nim kupić żadnych domowych wypieków czy wyrobów ludowych.
Zrobiło się ciepło i sezon festynowy można by już spokojnie otworzyć. By w tym roku uniknąć problemów z prawem, w Opolskim Urzędzie Wojewódzkim zorganizowano spotkanie dla samorządowców, liderów lokalnych i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Temat: „Jak w zgodzie z przepisami podatkowymi zorganizować wiejski festyn” budził wiele emocji. Przybyło ponad 300 osób z całego województwa. Najważniejsze informacje w oparciu o konkretne przykłady, sposoby legalnego rozwiązania wielu problemów oraz rady, czego lepiej nie robić, przekazywała Urszula Romaniuk, zastępca naczelnika Opolskiego Urzędu Skarbowego (jej prezentacja dostępna jest pod adresem: www.opole.uw.gov.pl).
Tłumaczyła, że organy podatkowe na każdą aktywność patrzą jak na działalność przynoszącą dochód, podlegający opodatkowaniu. Wskazywała, że jest wiele ulg i zwolnień, które ustawodawca dopuścił.

    Czasem, chcąc być w zgodzie z prawem, wystarczy dokonać rozliczenia, także wtedy, gdy dochody z organizacji festynów czy loterii trafiają na cele społeczne. Nie zawsze pociąga to za sobą konieczność zapłaty podatku.
– Najlepszym rozwiązaniem, aby nie narazić się na kary, jest zdobycie wiedzy na temat obowiązków względem fiskusa. Każdy, kto organizuje zbiórkę, loterię fantową, sprzedaje coś (nawet wtedy, gdy otrzymał to wcześniej za darmo) lub wykonuje usługi, podlega jakimś przepisom podatkowym. Obowiązki podatkowe są powszechne. Takie mamy prawo i po prostu trzeba się do niego dostosować – mówiła przedstawicielka OUS.
Okazało się, że wiedza uczestników, ich wątpliwości i obawy są bardzo różne.
–Najlepiej nic nie robić, to nie będzie kłopotów. Tylko później nie narzekajmy, że nic się nie dzieje albo że ludzie czekają, aż jakiś urzędnik zorganizuje wszystko za nich – twierdzili działacze. Kilka kwestii więc wyjaśniamy. 


    KGW, OSP i inne


    Atrakcją plenerówek są lokalne wyroby i prezentujący się miejscowi artyści i gospodynie.
– Na takich festynach są zwykle pasjonaci, którzy nie robią np. pokazów wyplatania koszy albo potraw tradycyjnych dla zysku, ale by kultywować lokalną kulturę – zaznacza Alojzy Ketzler, społecznik z Cisku. – Dla kilku imprez nie uruchomią działalności gospodarczej. W ubiegłym roku nie miałem przez to żadnych lokalnych wyrobów. Nikt nie chciał się zgodzić, bo zysk to żaden, a urzędnik zawsze się może czegoś dopatrzeć. Zniechęcić ludzi do działania jest łatwo, odbudować to – znacznie trudniej – ostrzega.
Z uzyskanych na festynie dochodów każdy podmiot sam odpowiada za bycie w zgodzie z prawem. Jeśli więc gospodyni, jako osoba fizyczna, sprzeda serwetkę, kroszonkę czy ciasto, grozi jej kara do kilku tysięcy złotych za prowadzenie nierejestrowanej działalności. Lepiej więc, by robiła to w ramach Koła Gospodyń Wiejskich bądź innej organizacji. Organizator może też podpisać z nią umowę-zlecenie lub umowę o dzieło na wykonanie i sprzedaż owych wyrobów. Wówczas wypełnia za nią deklarację i odprowadza od umówionej kwoty podatek. Ze swoich dochodów rozlicza się osobno. Organizatorzy radzą sobie też w inny sposób.
– Jeśli to możliwe, nie sprzedajemy, tylko np. robimy degustacje, wystawę, albo spisujemy tylko umowę o dzieło na przygotowanie jakiegoś pokazu – mówi Aleksandra Szlagowska z LGD Euro Country.
– My staramy się zlecać, co możliwe np. catering, karuzele itp. firmom. Wtedy też można uzgodnić, że w zamian za taką możliwość opłacą one wynajem namiotu czy zespołu – wtedy te dwa podmioty rozliczają się między sobą, a organizator ma problem rozwiązany. Często także sponsorzy wolą wesprzeć imprezę płacąc za jakąś fakturę niż dając pieniądze – tłumaczy Krystian Czech, dyrektor Łubniańskiego Ośrodka Kultury i społecznik.
Rolnicy nie muszą rozliczć sprzedaży nieprzetworzonych płodów rolnych (mogą być kiszone, suszone), nieprzetworzonego mięsa i zwierząt hodowlanych, ale kiedy sprzedają zrobione z tego mięsa kiełbaski albo smalec – to już tak.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół