• facebook
  • rss
  • Teologowie moralnego sprzeciwu

    dodane 15.05.2014 00:00

    Stein, Jacob, Bonhoeffer i Staritz – czworo teologów związanych z przedwojennym Wrocławiem płaciło wysoką cenę za wierność swoim przekonaniom.


    Edith Stein, Żydówka, filozof, konwertytka, karmelitanka, męczenniczka i święta Kościoła katolickiego, oraz Dietrich Bonhoeffer, ewangelicki pastor i oryginalny teolog, ponieśli śmierć męczeńską. Bł. Teresa Benedykta (E. Stein) zapłaciła w Auschwitz śmiercią za żydowskie pochodzenie, Bonhoeffer tą samą ceną okupił swój sprzeciw wobec nazizmu i udział w ruchu oporu. To znani na całym świecie chrześcijanie z wrocławskimi korzeniami. 
Fundacja „Dom Pokoju”, realizując projekt „Religia–Kultura–Edukacja”, dołączyła do nich mniej znanych ziomków – Katharinę Staritz (ewangelicką teolożkę i pastorkę) i rabina Benno Jacoba. Staritz, stając w obronie Żydów, naraziła się na prześladowania wewnątrz swojego Kościoła, a w końcu została uwięziona w Ravensbrück. Benno Jacob, ceniony komentator Starego Testamentu, już w XIX wieku sprzeciwiający się antysemityzmowi na Uniwersytecie we Wrocławiu, zdążył uciec przed obozem koncentracyjnym, emigrując do Anglii.

    O ich losach i niezłomnej moralnej postawie opowiadali w Centralnej Bibliotece „Caritas” w Opolu Edward Skubisz i Anna Siemieniec z wrocławskiej fundacji „Dom Pokoju”. 
– Oni widzieli i krytykowali fakt, że religia w nazistowskich Niemczech funkcjonuje jako dodatkowy, mało wartościowy aspekt życia. Widzieli, że Kościół staje się narodowy i ma za zadanie wspierać państwo. Pastorzy byli opłacani przez państwo i nie mogli go krytykować, musieli milczeć. Wiara, religia, Kościół, Bóg stały się narzędziem państwa. Nasi bohaterowie to właśnie krytykowali, każdy na swój sposób. Mówić prawdę, sprzeciwiać się hipokryzji – oni widzieli to jako swoje zadanie – mówił Edward Skubisz, założyciel fundacji. 
Osobista historia Edwarda Skubisza także wzbudziła zainteresowanie słuchaczy. Teolog, katecheta, pracownik pastoralny urodził się w Bredzie (Holandia) jako syn polskiego żołnierza I Polskiej Dywizji Pancernej generała Maczka, która wyzwalała to miasto. Od ojca, który pochodził z Drohobycza, otrzymał największą życiową lekcję szacunku i tolerancji. – Kiedyś rozmawiał z Niemcem i zapytałem go, dlaczego rozmawia z wrogiem. Odpowiedział mi, że nie rozmawiał z wrogiem, tylko z człowiekiem. I dodał, że na wojnie wszyscy byli jak bestie, a po wojnie musimy żyć jak ludzie – wspominał Skubisz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół