• facebook
  • rss
  • O przypalonym cieście też Mu powiem

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 28/2014

    dodane 10.07.2014 00:00

    Życie konsekrowane. Młoda kobieta staje na ślubnym kobiercu i swoje „tak” wyznaje Chrystusowi i Jego miłości. To decyzja na zawsze.

    W diecezji opolskiej dwie trzydziestolatki, Justyna Kornek z Jełowej i Bożena Sękala z Kietrza, jako pierwsze zostały włączone do grona dziewic konsekrowanych. Składając na ręce bp. Andrzeja Czai ślub czystości, swoje życie w całości i na zawsze poświęciły Bogu.
     

    Jezus mnie wybrał

    – Nie lubię zwrotu „poświęcić się”. Kojarzy mi się negatywnie – przyznaje Justyna Kornek. – Przecież często słyszymy wypowiedzi: „No dobrze, poświęcę się i to zrobię”. Wolę patrzeć na konsekrację jako na powierzenie się Bogu na zawsze i całkowicie. Oddałam Mu wszystko, łącznie z moją wolną wolą – mówi. I dopowiada z radością: – Jestem przeszczęśliwa. Stało się coś, czego całe życie pragnęłam. Miałam czasem obawy, że to może tylko moje widzimisię, ale w czasie konsekracji otrzymałam potwierdzenie, że to Jezus mnie wybrał, a ja tylko odpowiedziałam na Jego wybór.

    Pani Justyna wspomina, że już w dzieciństwie bardzo chciała oddać się Bogu. – Oczywistą drogą był dla mnie klasztor, bo innych form życia konsekrowanego nie znałam – wyjaśnia. I rzeczywiście wszystko układała tak, by jak najszybciej ukończyć szkołę i móc wstąpić do zgromadzenia. – Po dwóch latach w czasie nowicjatu zachorowałam i musiałam odejść. Było to dla mnie trudne doświadczenie, ale wiedziałam, że jest to dobra decyzja. Ponoć po powrocie ze szpitala do domu powiedziałam sąsiadce, że jeszcze spełni się to, czego pragnę – opowiada z uśmiechem, bo już wie, że się spełniło.

    Z czasem poszła na teologię, obroniła dyplom, zaczęła pracować jako katechetka. – Do trzeciego roku studiów byłam przekonana, że wrócę do klasztoru, bo ta droga była dla mnie otwarta. Potem przyszło doświadczenie zakochania. Brałam też pod uwagę małżeństwo, ale pragnienie, by żyć ślubami w swoim środowisku, było silniejsze – tłumaczy.

    Z podpowiedzią przyszedł „Gość Opolski”. – W listopadzie 2011 roku w relacji z sympozjum w Roku Życia Konsekrowanego przeczytałam krótką wzmiankę, że uczestniczyły w nim również dziewice konsekrowane. Nie znałam tej formy, ale zaczęłam poszukiwania. Szybko zrozumiałam, że to jest coś, czego pragnęłam od dzieciństwa. Tak naprawdę po miesiącu byłam już u biskupa opolskiego, a w lutym 2012 roku za jego zgodą rozpoczęłam formację – opowiada.
     

    Bóg uratował mnie dla Siebie

    – Moje życie zostało uratowane jeszcze przed narodzeniem – mówi Bożena Sękala, cytując Psalm 139: „Utkałeś mnie w łonie mej matki”. – Rodzice przez jakiś czas starali się o drugie dziecko, a kiedy po badaniach mama usłyszała, że w jej łonie jestem martwa, dostała od lekarza tabletki poronne. Nie zażyła ich. Urodziłam się zdrowa i wszystko było dobrze – opowiada pani Bożena, podkreślając, że to wydarzenie odezwało się w niej w życiu młodzieńczym i dorosłym. – Odczytuję, że Pan Bóg uratował mnie dla siebie. Jest też we mnie wielkie pragnienie życia dla Niego, które pojawiło się już w dzieciństwie – przyznaje.

    – Byłam blisko Kościoła, należałam do Dzieci Maryi, formowałam się w Ruchu Światło–Życie, który pomógł mi odczytywać swoje miejsce w Kościele. Po studiach chemicznych pragnienie życia dla Boga przez sześć lat realizowałam w Karmelu. Byłam tam szczęśliwa. Dlatego kiedy ze względu na decyzję przełożonych musiałam opuścić klasztorne mury, było mi ciężko – wspomina, ale zaraz dopowiada, że gdy Bóg zamyka jedne drzwi, otwiera przed człowiekiem inne. – Już wiem, że nieważne, czy w habicie, czy bez, mogę kochać Pana Jezusa i być cała dla Niego. W ślubach żyję od 2007 r. Najpierw w Karmelu, później złożyłam prywatne śluby czystości, a teraz Kościół pobłogosławił moje całkowite oddanie się Bogu – wyjaśnia pani Bożena. Jezus jest jej Oblubieńcem, Mężem, Przyjacielem, Panem i Zbawicielem. Wszystko, co robi, oddaje Jemu. – Nieustannie żyję w relacji z Panem Jezusem. Chcę Mu służyć, chcę Go kochać. Są chwile, gdy trudno mi dostrzec Jego obecność, ale wierzę, że On jest i że mnie prowadzi. Gotując czy sprzątając, czyli w moich codziennych obowiązkach na plebanii, gdzie pracuję, rozmawiam z Jezusem, mówię Mu o wszystkim, o przypalonym cieście też – uśmiecha się.
     

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół