• facebook
  • rss
  • Wiatr w żagle

    dodane 17.07.2014 00:00

    Zuchy poznawały tajniki żeglarstwa na jednoosobowych żaglówkach klasy Optymist, starsi uczyli się współpracy na większych łodziach.

    Wakacyjny obóz nad Jeziorem Turawskim na tzw. wyspie brzozowej to w 41. Harcerskiej Drużynie Żeglarskiej już tradycja. Dla młodych ludzi to szansa na wspaniałą przygodę, doskonalenie harcerskich sprawności, a także poznanie historii „Szarych Szeregów”. Częstym gościem na obozie jest też kapelan drużyny ks. Tomasz Jałowy. – W tym roku przypada 70. rocznica powstania warszawskiego, stąd tematyka naszego obozu nawiązuje do udziału harcerzy w walkach w stolicy. Podzieleni jesteśmy na bataliony: „Wigry”, „Zośka” i „Parasol” – opowiada phm. Anna Markuszewska-Łabudzińska. Były gry terenowe, które rozwijają zwinność, spostrzegawczość i celność, były zajęcia z pierwszej pomocy, a dokładniej z opatrywania ran, było szyfrowanie i rozszyfrowywanie wiadomości, ale to, co najważniejsze, wiązało się nauką żeglowania.

    – Bardzo lubię siadać przy sterze. W jednoosobowej łódce sama mogę nią kierować – cieszy się 6-letnia Kasia. Sergiusz i Maciek dodają, że najfajniej jest, kiedy wieje silny wiatr, bo wtedy mogą nabrać prędkości. Właśnie dobili do brzegu po szkoleniu z trzymania kursu. – Zuchy nie mają w sobie strachu. Tu, na obozie, po raz pierwszy siadają do łodzi w pojedynkę, bo wcześniej wypływali ze sternikami. Są bardzo odważni i cieszy ich, że mogą zrobić coś sami – podkreśla z dumą hm. Maria Markuszewska, znana jako druhna Marysia. To ona przed 49 laty założyła w Opolu żeglarską drużynę i prowadzi ją nieprzerwanie do dziś. Jest nie tylko drużynową, ale i szkutnikiem. – Nie stać nas na nowe łodzie, dlatego nauczyłam się remontować stare. Optymisty, na których pływają zuchy, mają po 33 lata – mówi. Ale wieku po łódkach nie widać, bo są naprawdę rewelacyjnie odnowione.

    Kadrę na obozie, zarówno pedagogiczną, jak i żeglarską, tworzą wychowankowie drużyny. – Ucząc młodszych, mogę przekazać dalej wiedzę, którą sam otrzymałem – przyznaje Piotr Bońkowski. Do drużyny dołączył w wieku 10 lat, dziś jest już na 5. roku studiów. – Żeglarstwo daje mi wiele radości. To walka z żywiołami, nauka współpracy między członkami załogi. Każdy rejs jest inny, bo trzeba dostosować się do warunków – podkreśla Piotr.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół