• facebook
  • rss
  • Rozkwitamy jak róże

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 29/2014

    dodane 17.07.2014 00:00

    Różaniec Rodziców. Wśród dzieci, otaczanych modlitewnym płaszczem są niemowlaki, maluszki, nastolatki a także dorośli, mający już własne pociechy. – To działa – mówią.

    Ja znam tylko dwie pary dobrych rodziców – Joachima i Annę oraz Józefa i Maryję. Inni nie są idealni, każdy z nas ma jakieś problemy, słabości, które mogą rzutować na nasze dzieci – twierdzi Ireneusz Rogala. – Dlatego powinniśmy powierzać swoje rodzicielstwo i losy swoich pociech Bogu – dodaje. Ewa i Ireneusz Rogalowie, pomysłodawcy Różańca Rodziców, opowiadali o początkach i szczegółach tej inicjatywy na Górze Świętej Anny, podczas II Pielgrzymki Róż Różańcowych Rodziców. Po to przyjechali aż z Gdańska.

    Boże, co robić?

    Wszystko zaczęło się w 2001 roku podczas rekolekcji, w których brali udział. – Uświadomiliśmy sobie, że dbamy o tyle rzeczy, martwiąc się o przyszłość naszych dzieci – jedzenie, ubrania, dobrą szkołę, dodatkowe zajęcia. A przecież czyha na nie tyle zagrożeń. Stwierdziłam, że musimy modlić się za nie, i tak powstał Różaniec Rodziców – wspominała Ewa Rogala. Dobitnym dowodem skuteczności wstawiennictwa Matki Bożej jest dla nich ich syn.

    Po kilku miesiącach modlitwy zauważyli, że chłopiec, do tej pory wycofany, nieśmiały, otworzył się na relacje, kontakty, zaczął brać udział w różnych konkursach. Inni rodzice obserwowali u dzieci nawet ustępowanie nerwic szkolnych, objawiających się np. bólem żołądka. – Często te problemy są skutkiem grzechów, błędów i zaniedbań, które popełniamy my, rodzice, świadomie lub nie. Stąd modlimy się przede wszystkim o to, by Pan Bóg naprawił te nasze niedociągnięcia – tłumaczy Ireneusz Rogala.

    Spokój serca

    – Ta prosta modlitwa odsuwa ode mnie poczucie bezsilności, które jest doświadczeniem chyba każdego rodzica. Kiedy jestem już u kresu swoich możliwości, sięgam po różaniec, i to pomaga lepiej, niż byśmy mogli sobie wyobrazić – przyznaje Krystyna Deko, która z mężem Piotrem rozpropagowała Różaniec Rodziców na Opolszczyźnie. Przyznaje, że Maryja w sposób szczególny pokazała im, że z Nią rzeczy niemożliwe stają się realne. Kiedy ich drugi synek kilka dni po urodzeniu był umierający, zawierzyli go Matce Bożej. – Doznałam wielkiego spokoju, a za chwilę zadzwonił mąż z informacją, że akcja serca u Jasia wróciła. To pokazało nam, że z Maryją nasze dzieci są bezpieczne, że wówczas trud wychowania, jaki podejmujemy, ma sens – dopowiada. Gdy po kilku latach trafili na informację o Różańcu Rodziców, postanowili założyć różę w Leśnicy. Najpierw powstała jedna, potem kolejne.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół