• facebook
  • rss
  • Armia ponownie zdobyła Wołczyn

    Andrzej Kerner

    dodane 16.07.2014 20:48

    Warto było zobaczyć i usłyszeć, jak setka tańczących pogo młodych ludzi zaczyna...

    Trwa Spotkanie Młodych w Wołczynie, organizowane przez braci kapucynów. Ten tydzień chrześcijańskiej refleksji, modlitwy i niesamowicie dynamicznych koncertów od 20 lat ma swoją markę wśród młodzieży z całej Polski. Kiedy wołczyńskie spotkania zaczynały się w połowie lat 90. ubiegłego wieku, wzbudzały nieco zdziwienia. Grające mocną, rockową muzykę zespoły chrześcijan, którzy otwarcie deklarowali swoją wiarę i wyśpiewywali ją na koncertach, miasteczko namiotowe  przyciągały nie tylko grzeczną kościelną młodzież. Przypominało to wszystko kontestacyjny klimat jarocińskich festiwali rockowych, przeżywany w bezkompromisowym duchu ewangelicznym, dalekim od ugrzecznienia, w którym kapucyni najwyraźniej czują się nieźle.

    Już na drugim spotkaniu (1995) zaśpiewała legenda Jarocina – zespół Armia z liderem Tomaszem Budzyńskim. Ostry rock, punk rock, ciężka muzyka, uszy puchną, a jednak kiedy „Budzy” Budzyński zaczyna śpiewać (inni powiedzą – krzyczeć), a gitarom i perkusji towarzyszyć niezwyczajna w rockowym instrumentarium waltornia, ogarnia słuchaczy rodzaj transu.

    – Umarłem dzisiaj. Umarłem dzisiaj w Twoich rękach w szczerym polu! Ja chcę miłości, jakiej nigdy nie widziano, jakiej nigdy nie słyszano. Bóg jest Miłością! Mój Bóg jest Miłością! Jakiej nigdy nie widziano, jakiej nigdy nie słyszano – śpiewał znowu na wołczyńskiej scenie na placu kościelnym Budzyński wczoraj (15 lipca) w nocy. Około 100 uczestników spotkania przed sceną tańczyło w szaleńczym wirze pogo, a trzeba powiedzieć, że słowo „tańczyło” jest słodkim eufemizmem dla tego wynalazku punków lat 80. Nikomu nic się nie stało, a reszta słuchaczy siedziała spokojnie. Nawet jeden brat kapucyn „pogował” przed sceną. W krwi reportera „Gościa” wzbierały, co prawda, fale jarocińskich wspomnień z lat 80., ale przed rzuceniem się w taneczny wir uchroniła go ostatecznie szczera troska o redakcyjny sprzęt fotograficzny.

    Tańczący pogo   Tańczący pogo Andrzej Kerner /Foto Gość – On jest tu! On jest tu! On jest tu! On żyje!– wyśpiewywał „Budzy” raz w ciemność, raz w stronę pięknego witrażu, na którym podświetlana była sylwetka Chrystusa na krzyżu. To był moment budzący dreszcze. A potem, kiedy wszyscy muzycy, poza waltornistą, zeszli ze sceny i rozległy się wołania o bis, waltornia zaczęła grać pierwsze takty „Bogurodzicy”. Warto było zobaczyć i usłyszeć tę młodzież, spoconą, zmęczoną, z tatuażami i bez, pobożną z ruchów religijnych i mniej pobożną, jak zaczęła spontanicznie śpiewać starodawny polski hymn kościelny i państwowy.

    – Zaprosił mnie tu kolega – powiedział Joachim Biernacki z Lutyni k. Wrocławia. – Zaprosiłem go, bo nie miałem z kim spać pod namiotem, żeby zobaczył, jak tutaj jest i przeżył ze mną coś razem w Wołczynie – wytłumaczył Wojtek Szajda z Kluczborka. Obaj tańczyli pod sceną. – Tu wszystko jest ważne, dzisiaj piękna była liturgia, która mnie urzekła. Ważne są też konferencje, poruszane tematy – dodał Wojtek.

    21. Spotkanie Młodych w Wołczynie zakończy się w sobotę 19 lipca. Program tutaj.

    A tu można posłuchać Tomka Budzyńskiego jak śpiewa "Bóg jest Miłością" armia - bóg jest miłością
    mjut79

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół