• facebook
  • rss
  • Trud, ale i wiele radości

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    – Wyruszyliśmy w drogę, by nabierać bogactwa, którym będziemy mogli się dzielić podczas Światowych Dni Młodzieży – mówi ks. Łukasz Knieć.

    Z uczestnikami Camino Liderów ŚDM spotykam się w Biskupowie. Są po pierwszej nocy na pielgrzymim szlaku wiodącym z Głuchołaz do Skorogoszczy. Nowy etap drogi rozpoczynają Eucharystią w kaplicy klasztoru ojców benedyktynów. – To właściwa kolejność. Najpierw nabieramy duchowych sił na nowy etap drogi – podkreśla ks. Łukasz Knieć, który wraz z ks. Jarosławem Staniszewskim prowadził grupę kilkunastu młodych osób Nyską Drogą św. Jakuba.

    Kolejne kroki wyznaczają żółte muszle

    Po Mszy św., nim zakładają plecaki, w których mieści się wszystko, co będzie im potrzebne przez 5 dni drogi, słuchają krótkiego rozważania, właśnie na temat bagażu. Pada pytanie o to, co w codziennym życiu jest najważniejsze, a co jest zbędnym balastem. Z tą myślą wyruszają na szlak. Jedni idą samotnie, inni rozmawiają w mniejszej bądź większej grupie. Ktoś się modli na różańcu, ktoś inny podśpiewuje. Ich droga wiedzie przez przepiękną okolicę z widokiem na Góry Opawskie. Szlak wytyczony żółtymi muszlami prowadzi wśród pól i łąk, przez Koperniki i Siestrzechowice do Jeziora Nyskiego i dalej wałami do Nysy, gdzie czeka ich drugi nocleg. Wokół toczą się ostatnie prace żniwne, w niektórych domach trwają remonty. Dzieci bawiące się na podwórkach z ciekawością spoglądają na grupę pielgrzymów. „Szczęść Boże przy pracy” – krzyczy nieraz ks. Jarosław Staniszewski. Są pozdrowienia, krótkie rozmowy z mijanymi osobami.

    By mieć czym się dzielić

    – Wszystko, co przeżywamy w Kościele, każde rekolekcje, każde bycie razem, każdy wyjazd młodzieżowy w góry, ubogaca nas i formuje – mówi ks. Łukasz Knieć. – Dzieje się tak dlatego, że im głębiej wchodzimy w Ewangelię, im głębiej doświadczamy obecności Pana Jezusa, tym jesteśmy bogatsi. I tylko takim bogactwem możemy się dzielić, gdy przyjadą do naszych parafii goście na Światowe Dni Młodzieży – podkreśla koordynator diecezjalnych przygotowań ŚDM. – Zaprosiliśmy młodych liderów na camino, bo to nie tylko pielgrzymka na nogach, ale przede wszystkim pokonywanie siebie, uczenie się korzystania z rzeczy niezbędnych – tłumaczy ks. Jarosław Staniszewski, diecezjalny duszpasterz młodzieży. – Takie rekolekcje w drodze kapitalnie pomagają zwracać uwagę na to, co w życiu jest istotne. Pomagają zostawiać z boku rzeczy i sprawy, które są mniejszej wagi – wyjaśnia duszpasterz. – Camino jest doświadczeniem wspólnoty pielgrzymującej, doświadczeniem bliskiej obecności Pana Jezusa i drugiego człowieka, ale przede wszystkim jest stylem życia – dopowiada Piotr Dobrowolski, który czuwa nad tym, by grupa nie zabłądziła na szlaku. – Życie jest nieustanną pielgrzymką, nieustannym wyruszaniem w drogę. Każdego dnia podejmujemy jakiś wysiłek, spotykamy ludzi, poszukujemy drogi – podkreśla. Dla większości uczestników tych wakacyjnych rekolekcji to pierwsza wędrówka Drogą św. Jakuba. Na pielgrzymkę wyruszyli z osobistymi intencjami, ale też z intencją, która ich łączy – o jak najlepsze przeżycie Światowych Dni Młodzieży.

    Rekolekcje i przygoda

    – Podoba mi się, że nasza pielgrzymka jest zmaganiem z samym sobą, ale jest też spotkaniem z drugim człowiekiem. To piękne doświadczenie Kościoła, które przygotowuje nas do budowania wspólnoty – mówi Julia Bugla z Raciborza. – Czasem idziemy samotnie, ale przecież samotność jest właśnie darem wspólnoty. Nie można jej mylić z osamotnieniem – dopowiada. – Jestem imiennikiem św. Jakuba, dlatego interesowałem się miejscem, w którym znajduje się jego grób, a także Drogami św. Jakuba, które przez całą Europę prowadzą do Santiago de Compostela – opowiada Jakub Kowalski z Wawelna. – Nie wiedziałem jednak, że tak blisko domu również są wytyczone szlaki – dopowiada. – O ile na pieszej pielgrzymce na Jasną Górę mamy z góry określony plan postojów, Mszy św., konferencji, to na camino zaplanowane mamy tylko miejsca noclegów. Bardzo podoba mi się taka forma, że np. na konferencję zatrzymujemy się, kiedy znajdziemy jakieś ładne, spokojne miejsce – podkreśla Jakub. – Jak poczułam ciężar spakowanego bagażu, to się przestraszyłam, że nie dam rady go ponieść. Ale niczego nie wyjęłam i na razie idzie mi się bardzo dobrze – mówi Monika Chrzanowska z Olesna. – To dla mnie całkiem nowa forma przeżycia rekolekcji – tłumaczy Agnieszka Przybyłowska z Opola-Szczepanowic. – W drodze, z ciężarem plecaka, nie zawsze jest radośnie i wesoło, ale to bardzo cenne doświadczenie. Idąc w ciszy, można wiele spraw przemyśleć, na nowo ułożyć swoją relację z Panem Bogiem – mówi. Więcej na: opole.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół