• facebook
  • rss
  • Schyłek lata w nadmorskiej okolicy

    Andrzej Kerner

    dodane 02.09.2014 22:30

    Stilo czyli koniec świata.

    Chłopak sprzedający pieczywo i ciastka w Stilo trzyma na ladzie puszkę na napiwki z napisem: „Zbieram na czołg :)”.

    Stilo to super miejsce, moje odkrycie tego lata. Kilka domów, cichy nadmorski las, parę osób na plaży i latarnia morska, jedna z wdzięczniejszych jakie widziałem. Na tablicy przy wjeździe napis: „Stilo – koniec świata”.

    Rankiem, nie tak znowu długo po świcie, nad brzegiem Bałtyku spotykamy żabę wpatrującą się nieruchomo w fale. Rybacy zastawiają sieci. Słońce wypełnia wszystko: niebo, fale, piasek, spacerujących i biegających ludzi.

    Dorsz u parafianki w Łebie smakuje mi tak, jak nigdy w życiu żadna ryba nie smakowała. Ktoś opowiada anegdoty, pękamy ze śmiechu, najstarszy z całej bandy profesor jest roześmiany i szczęśliwy, a w dodatku ma na głowie nieśmiertelnej urody białą czapkę.

    Rybacy rozplątują i zwijają sieci w porcie, sprzedają ryby. Żaden z nich nie pali fajki, a ja się temu nie dziwię. Dorsz w porcie jest trzykrotnie tańszy od dorsza w sklepie rybnym w Kędzierzynie-Koźlu. Na plaży znajdujemy wyrzucone przez morze sieci. Wyplątujemy z nich linki, które przydadzą się w domu.

    W kościele w czasie spontanicznej modlitwy wiernych powtarzają się nazwy trzech krajów: Polska, Ukraina, Irak.

    Idziemy brzegiem naszego morza, misjonarz z Turkmenistanu mówi, że życie chrześcijanina to chodzenie przed Panem, wpatrywanie się w Jego oblicze.

    Patrzę, idę, milczę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół