• facebook
  • rss
  • Leczą mnie ze smutków

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    – Marzyć znaczy żyć – mówi wprost Paweł Bil z Dąbrowy, który spotkał się z Łukaszem i Pawłem Golcami.

    Te słowa to motto spektaklu zespołu Attonare, w którym kilka lat temu Paweł zagrał wraz z młodszym bratem Piotrem. Zarówno Paweł, jak i Piotr są ciężko chorzy na nieuleczalną chorobę metaboliczną, w której dochodzi do uwstecznienia psychoruchowego. Ale bracia nie czują się niepełnosprawni. Po prostu muszą sobie wymyślić sposób, jak wykonać wiele codziennych czynności, mając ograniczony wzrok czy możliwości ruchowe.

    I wymyślają, często zaskakując nawet swoich rodziców. Od szkoły do „Gościa” Bracia, zwłaszcza Piotr, bardzo chcieli spotkać się z biskupem opolskim Andrzejem Czają. 6 grudnia ubiegłego roku spotkanie się odbyło. – Kiedy wychodziliśmy od księdza biskupa, powiedziałem na głos, że chcę też spotkać się z Łukaszem i Pawłem Golcami – opowiada 14-letni Paweł. Jego mama Ewelina dodaje: – Odpowiedziałam wprost, że nie mam możliwości, by się o to starać. Nikomu też nie mówiłam o marzeniu Pawła. Tymczasem po raz kolejny zaskoczyła nas wielkość ludzi, którzy są wokół nas. Okazało się, że łańcuch ludzi dobrej woli do wymarzonego spotkania doprowadził. Zaczęło się od nauczycielki, która o marzeniu Pawła dowiedziała się na lekcji, a skończyło na Alinie Świeży-Sobel, dyrektor „Gościa Bielsko-Żywieckiego”, która skontaktowała się Łukaszem Golcem. Czy można popsuć trąbkę? – Piosenki Golec uOrkiestry są bardzo skoczne. Leczą mnie ze wszystkich smutków – podkreśla Paweł, który braci z Milówki słucha od dawna. Bardzo lubi utwór „Drzewo”, który jest o zmarłym ojcu artystów. – Ta piosenka kojarzy mi się ze zmarłym dziadkiem – przyznaje Paweł. Lubi też „Dobrą piosenkę”, w której śpiewają dzieci, czy utwór „Szarpany”. Tak naprawdę cała rodzina słucha Golców. – W święta Bożego Narodzenia Paweł był chory. Wtedy nikt nie mógł do nas przyjść, a w telewizji emitowany był koncert kolęd braci Golców. Zebraliśmy się całą rodziną przy telewizorze. A po feriach świątecznych Paweł opowiadał nauczycielce, że spędził z Golcami święta – wspomina Ewelina Bil. Do spotkania rodziny Bilów z zespołem Golec uOrkiestra doszło w opolskim amfiteatrze, tuż przed ich koncertem. – Najpierw Paweł siedział na scenie niedaleko perkusji i mógł uczestniczyć w próbie – opowiada pani Ewelina. – Później mieliśmy prywatne spotkanie. Paweł zadawał mnóstwo pytań, m.in. o dzieci Łukasza i Pawła Golców, o to, gdzie nagrywane są teledyski, o to, co powstaje wcześniej: muzyka czy słowa piosenek, czy można popsuć trąbkę – mówi wzruszona mama. – Nie miałem przygotowanych pytań – przyznaje Paweł i dodaje z radością: – Na spotkaniu umówiliśmy się, że będę pisać do nich listy. W Bożej perspektywie Rozmowę z Golcami, tak jak wszystkie inne ważne przeżycia, nagrali kamerą. To dlatego, że Paweł ma bardzo słaby wzrok i na wyostrzenie widzenia potrzebuje znacznie więcej czasu niż zdrowy człowiek. Nagranie wideo będzie mógł nieraz obejrzeć i tym samym na nowo przeżywać wymarzone spotkanie. – Trzeba cały czas marzyć. Trzeba wyznaczać sobie zadania. W codziennym życiu pomaga nam, to, że skupiamy się na naszych celach, zarówno tych realnych, jaki i tych mniej realnych – mówi Ewelina Bil i przyznaje: – Wszystko, każdego dnia od samego rana, zawierzamy Panu Bogu. Nawet jeśli nasze plany ulegają zrujnowaniu, to nie mamy do nikogo pretensji. Wręcz przeciwnie, mamy pewność, że skoro zawierzyliśmy siebie Panu Bogu, to On widzi nasze życie w szerszej perspektywie i wie, co będzie dla nas najlepsze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół