Nowy numer 16/2018 Archiwum

Pieśń na nasze czasy

Psalm opatrzony jest nagłówkiem „Dawidowy”. A Dawid miał wiele powodów, by żalić się przed Bogiem.

Bo Psalm 25 jest lamentacją człowieka doświadczonego przez ludzi, przez wrogów. Jednak w dzisiejszej liturgii śpiewamy nie te nabrzmiałe skargą wersety, a prośbę o odpuszczenie grzechów i „win młodości”. Psalmista dostrzega i uznaje powiązanie własnej grzeszności z nieszczęściami sypiącymi się na niego teraz. Widzi jednak więcej – miłosierdzie i dobroć Boga. Padają w śpiewanych dziś strofach słowa, które zdają się przynależeć już do Nowego Testamentu: „miłość, która trwa od wieków”. Te słowa to przeczucie najkrótszego opisu Boga: „Bóg jest miłością” (1 J 4,8).

Przekonanie o Bożej dobroci i miłosierdziu w pieśni psalmisty staje się pouczeniem i zachętą. Najpierw skierowaną do samego siebie – by starać się odnaleźć drogę wskazywaną przez Boga, drogę pokory, drogę dobra... I serdeczne wołanie, by sam Bóg tymi drogami prowadził. A nadzieja psalmisty to nie tylko oczekiwanie, że wrogowie go nie przemogą, ale że nie przemogą go własne grzechy i słabości. Pieśń wyśpiewana prawie trzy tysiące lat temu w warunkach tak odmiennych od naszych – a równocześnie tak nam bliska. Ps 25 (24) – tekst na s. 15 [26. Niedziela zwykła A]

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma