• facebook
  • rss
  • Osamotniony i wyizolowany

    dodane 09.10.2014 00:00

    Między Stoczkiem Warmińskim a Komańczą kard. Wyszyński 
przez rok więziony był w Prudniku.


    Pod koniec września 1954 roku władze szukały na południu Polski opuszczonego klasztoru, do którego by przeniesiono internowanego kard. Stefana Wyszyńskiego. Ich wybór padł na niemal opuszczony klasztor franciszkański w Prudniku – opowiadała dr Ewa Czaczkowska, która uczestniczyła w konferencji naukowej otwierającej cykl licznych wydarzeń inaugurujących Prudnicki Rok Prymasowski.
Autorka obszernej biografii prymasa Wyszyńskiego przedstawiła warunki, w jakich był on więziony w Prudniku i porównała je z warunkami w Stoczku Warmińskim i Komańczy.

    – Na tym tle, zarówno pod względem warunków pobytu, jak i nadzoru, rok spędzony w Prudniku był okresem średnim. Warunki były tu lżejsze niż w Stoczku Warmińskim, ale cięższe niż w Komańczy – podkreślała Ewa Czaczkowska. – Budynek klasztorny był znacznie lepiej wyposażony, działało tu centralne ogrzewanie, a przez wcześniejszy rok prymas bardzo marzł i przez to podupadł na zdrowiu – tłumaczyła autorka biografii. – Prymas pisał, że w Prudniku czuł się mniej kontrolowany, ale bardziej wyizolowany i osamotniony niż w Stoczku. Razem z ks. Stanisławem Skorodeckim i s. Leonią Graczyk zajmował 1. piętro budynku, a funkcjonariusze zajęli 2. piętro.
– W Prudniku prymas przeżył chorobę swojego ojca Stanisława. Trzykrotnie prosił o możliwość widzenia z nim, a ojciec prosił pięciokrotnie. Władze na listy z prośbami nie odpowiadały. Taka była ich metoda działania – tłumaczyła Ewa Czaczkowska.
W czasie konferencyjnych obrad prowadzonych w 60. rocznicę internowania prymasa w Prudniku ks. prof. Kazimierz Dola i o. dr Błażej Kurowski OFM zarysowali dzieje franciszkanów w Prudniku, zarówno te przedwojenne i wojenne, gdy klasztor znalazł się na linii frontu, aż po rok 1957. Prof. Jan Żaryn z IPN przypomniał, że aresztowanie prymasa było finałem drogi wynikającej z prowadzonej przez władze polityki, natomiast biskup gliwicki prof. Jan Kopiec scharakteryzował relację państwo–Kościół w czasie, gdy kard. Wyszyński przez rok więziony był w Prudniku. – Celem władz było pozbawienie Kościoła jakiegokolwiek udziału w życiu społecznym. Gdy prymas został usunięty, rząd nie widział większych niebezpieczeństw w realizacji swojego planu – tłumaczył bp Jan Kopiec, dodając, że był to czas, kiedy Episkopat Polski był na biernej pozycji. – Między październikiem 1954 a październikiem 1955 r. zdecydował się na tylko jeden list pasterski – podkreślał biskup.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół