• facebook
  • rss
  • Zamiast rozdrapywać rany

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 04/2015

    dodane 22.01.2015 00:00

    – W ludziach tkwią wielkie pokłady dobra, które potrafią przełamać historyczne uprzedzenia – podkreślał ks. prof. Józef Mikołajec.

    Moja mama pochodziła z Boguszyc i miała takie natręctwo, potrzebę, że co wieczór opowiadała o tragicznych wydarzeniach ze stycznia 1945 r. Słuchając tych wspominków, jako dziecko reagowałam: „Boże, znów ta wojna!”. Po latach zrozumiałam, że byłam w szczęśliwej sytuacji: znałam świadków. Może już niedługo nie będzie żadnych naocznych świadków tych wydarzeń – mówiła Róża Malik, burmistrz Prószkowa, podczas konferencji „Tragedia Górnośląska w miejscowościach podopolskich – 1945”.

    Po pierwsze: nie milczeć

    – Będą tu mówione rzeczy, które niektórych będą bulwersować, irytować, budzić święty sprzeciw – mówił rektor UO prof. Stanisław S. Nicieja. Do auli WMSD 14 stycznia przyszło ok. 300 osób. Obok naukowców, biskupów (bp Jan Kopiec, bp Paweł Stobrawa), proboszczów podopolskich wsi, samorządowców, licznie przybyli uczniowie gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych oraz mieszkańcy Opola i okolic. I to nie tylko autochtoni, cieszyła się Róża Malik, która wspólnie z ks. prof. Józefem Mikołajcem, proboszczem z Boguszyc, zainicjowała to spotkanie popularno-naukowe na temat wydarzeń związanych z wkroczeniem Armii Czerwonej na Śląsk Opolski w początkach 1945 r. – To temat trudny, kontrowersyjny, w którym bardzo łatwo przyjąć postawę polityczną i stanąć po jednej stronie – podkreślał prof. Nicieja, apelując, by historycy nie byli ani prokuratorami, ani adwokatami jakiejkolwiek strony, ale bezstronnymi sędziami. – Temat jest kontrowersyjny, ale on nie przestanie być taki, jeżeli będziemy o tym milczeć. Ja w domu jako dziecko słyszałam opowieści, jakie to były straszne wydarzenia, ilu bezbronnych cywilów, dzieci pomordowano. A potem szłam do szkoły w styczniu i na lekcji była uroczysta akademia ku czci naszych „wybawicieli”, „wyzwolicieli”! To się odbija na człowieku piętnem po wszystkie czasy – mówiła Róża Malik.

    Zabrakło humanitaryzmu

    – Pokonując potęgę III Rzeszy, zwycięska Armia Radziecka nie ukrywała, że przychodzi mścić wrogie państwo i społeczeństwo. Trudno było oczekiwać wyrozumiałości i współczucia. Takimi ludźmi jesteśmy, często odzywają się w nas najniższe instynkty. Ważne jest, żebyśmy na pojedyncze wydarzenie nie patrzeli, że jest to jedyna tragedia, jaka nastąpiła – mówił bp Jan Kopiec, przyznając, że jednak można było oczekiwać, iż „troszkę humanitaryzmu będzie okazanego”. Zabrakło go sowieckim żołnierzom w wielu miejscowościach Śląska Opolskiego, gdzie mordowali cywilów: głównie kobiety i dzieci. – Masowe mordy były w Boguszycach, Gliwicach i Bytomiu – mówiła dr Adriana Dawid. – Z przyczyn do dzisiaj nieustalonych w ciągu trzech ostatnich dni stycznia 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej wymordowali jedną trzecią mieszkańców parafii, tzn. 300 osób. Większość to kobiety i dzieci – mówił ks. Józef Mikołajec.

    Jak leczyć rany?

    Konferencja nie przerodziła się w publiczne rozdrapywanie dawnych ran ani w litanię skarg na pół wieku milczenia wokół mordów ludności cywilnej i duchowieństwa Śląska Opolskiego przez Armię Czerwoną. Wspaniałe świadectwo chrześcijańskiej postawy wobec tamtych wydarzeń złożył ks. Mikołajec, boguszycki proboszcz, który wraz z radą parafialną zrobił wiele dla zaleczenia wewnętrznych ran, historycznych uprzedzeń, wprowadzenia ducha przebaczenia i pokoju. Jednym z najbardziej niezwykłych przedsięwzięć był pomysł modlitwy na cmentarzu żołnierzy radzieckich w sąsiadującym z Boguszycami Folwarku. – Ten pomysł zrodził się we mnie spontanicznie podczas spotkania rady parafialnej w 1995 r., w 50. rocznicę końca wojny. Gdybym wcześniej rozważał to, chyba nie miałbym odwagi. Kiedy zaproponowałem to radzie parafialnej, przestraszyłem się, jaka będzie reakcja. Mogli uznać, że oczekuję za wiele. Nie można wykluczyć, że na cmentarzu w Folwarku pochowany jest jakiś morderca ich krewnych – mówił ks. Mikołajec. Zadecydowała postawa radnego parafialnego pana Karola, wówczas 60-letniego, który zabrał głos jako pierwszy i przekonał resztę, że na cmentarzu spoczywają ofiary wojny, żołnierze, którzy tej wojny nie chcieli. Innym wydarzeniem w Boguszycach była droga krzyżowa, w której stacjami były miejsca mordów Armii Czerwonej. Wyliczyć wszystkich działań nie sposób. Najnowszym pomysłem ks. Mikołajca była wieczerza wigilijna dla Ukraińców mieszkających w Boguszycach i okolicy zorganizowana miesiąc temu. Wielu parafian zareagowało niezwykle życzliwie na tę inicjatywę. – Jestem przekonany, że bez tych historycznych doświadczeń teraźniejszość parafian w Boguszycach nie byłaby tak ludzka – puentował ks. J. Mikołajec, podkreślając, że historia może być nauczycielką życia, jeśli tylko jej w tym pomóc.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół