• facebook
  • rss
  • Ciągnijmy razem sieć

    dodane 05.03.2015 00:15

    O konsekwencjach tego, że chrześcijaństwo jest religią wspólnotową, mówiła w Opolu s. Małgorzata Chmielewska, przełożona wspólnoty „Chleb Życia”.

    Wspólnotę przeżywamy na dwóch poziomach. Najpierw na poziomie gatunku biologicznego, więc skoro wszyscy jesteśmy ludźmi, to obowiązuje nas czysto ludzka solidarność. Jeżeli ten poziom opanujemy, możemy przejść na drugi: Pan Jezus całym swoim życiem, całą swoją nauką podkreśla, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. Mamy jednego Ojca, do którego wszyscy modlimy się „Ojcze nasz”. Nienawiść, wojny, wykluczenie, niesprawiedliwość społeczna polegają na tym, że części ludzi nie uznajemy za braci – mówiła s. Małgorzata Chmielewska, która uczestnikom spotkania wyłuszczała zasadnicze różnice między jakąkolwiek wspólnotą a wspólnotą chrześcijańską.

    
Na pierwszy ogień poszła władza, bycie szefem, przełożonym. – Na wzór Pana Jezusa ten, który ma władzę, siedzi na ostatnim stołku, jest sługą wszystkich. Czyli jako ostatni kładzie się spać, pierwszy wstaje i szoruje kible. Władza to nie zaszczyt, ale służba i odpowiedzialność, żeby wszyscy z danej wspólnoty byli zbawieni – wyjaśniała s. Małgorzata. Tłumaczyła też, że wspólnota chrześcijańska to nie są ci, którzy dobierają się dlatego, że się wzajemnie lubią. – To wspólnota tych, którzy tak jak Apostołowie usiłują ciągnąć razem sieć, czyli głosić Chrystusa. To nie kółko wzajemnej adoracji, które czuje się dobrze w swoim towarzystwie. To nie ludzie, którzy wzajemnie się wybrali. Gdybym chciała zbudować wspólnotę według własnego wyboru, to nie żyłabym w niej mniej więcej z 99 proc. ludzi, z którymi żyję. Bo to nie są ludzie z mojego środowiska, z mojej kultury. To są ludzie, z którymi nie pogadam sobie o filozofii czy zagadnieniach życiowych. A musimy żyć razem. To jest dopiero jazda bez trzymanki, zarówno dla mnie, jak i dla nich – podkreślała przełożona wspólnoty „Chleb Życia”, żyjącej z bezdomnymi, upośledzonymi, chorymi, umierającymi.
Jako trzeci istotny element, który odróżnia wspólnotę chrześcijańską od wszelkich innych wspólnot, wskazała to, że nie ten, który ma mercedesa, trzy dyplomy, potrafi mówić pięcioma językami, jest we wspólnocie najważniejszy. – Centrum stanowi najsłabszy. Wspólnota nigdy nie będzie chrześcijańska, jeśli w jej centrum nie znajdzie się ubogi, czyli sam Chrystus – tłumaczyła.
Spotkanie z s. Chmielewską odbyło się w ramach cyklu „Rozmowy o życiu i wierze”, organizowanego przez Jezuicki Ośrodek Formacji i Kultury „Xaverianum”.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół