• facebook
  • rss
  • Od przedszkola do OSP

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 13/2015

    dodane 26.03.2015 00:15

    Od trzylatki do niemal pełnoletnich – do straży należy niemal cała miejscowa młodzież.

    Wtorek, 18.00. Przed remizą drużyna nastoletnich strażaków ćwiczy musztrę. Tuż za nimi drepcze zastęp kilkulatków w profesjonalnych czarnych mundurach z odblaskami, to próbując naśladować marszowy chód starszych kolegów, to podbiegając w podskokach. Wszyscy wpatrzeni w opiekuna, który spokojnie udziela wskazówek i wydaje polecenia. Kwadrans później w remizie panuje radosny gwar. O Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej z niewielkiej miejscowości w gminie Cisek głośno zrobiło się parę tygodni temu, kiedy została zwycięzcą ogólnopolskiego konkursu „Najlepsi z Najlepszych”. Ale to nie wyniki młodych strażaków świadczą o wartości jednostki.

    Strażackie tradycje

    MDP w Miejscu Odrzańskim w obecnej formie działa dopiero od dwóch lat, reaktywowana po kilkunastu latach, ale tradycje OSP są długie. Obecni druhowie i druhny to przeważnie dzieci dorosłych strażaków. Widok mamy, taty czy dziadka w mundurze nie jest dla nich nowością. – U nas to już trzecie pokolenie – mój ojciec, ja z rodzeństwem jesteśmy w OSP, teraz też dzieci – przyznaje Agata Sosna. Do młodzieżówki należy też troje dzieci Lidii Kapicy. Ona sama się z tego cieszy, bo widzi wynikające z tego pozytywne efekty. – Są bardziej zdyscyplinowani, nie trzeba im powtarzać poleceń, lepiej organizują sobie czas, nie ma problemów z nauką. A przy tym nabierają pewności siebie, potrafią ze sobą współpracować – wymienia razem z Tomaszem Ruszem, który jest strażakiem z żoną i córką. – Czasem tylko trzeba ich hamować, bo słysząc o spotkaniu, zapominają o wszystkim. Obecnie młodzieżówka składa się z trzech drużyn: najmłodszych „Iskierek” (do 10 lat) jest 14, nieco starszych „Płomyków” – 27, a prawie pełnoletnich „Ogników” – trójka. W sumie 44 osoby w wieku od 3 do 18 lat. To niemal wszystkie dzieci z liczącej ok. 300 mieszkańców wsi, kilkoro z nich jest spoza Miejsca Odrzańskiego.

    Start ważniejszy niż wynik

    Co robią? Dużo czasu zajmują im przygotowania do zawodów. Poznawanie sprzętu, procedur, przygotowanie kondycyjne. Specjalistyczne węzły czy zwijanie węży to dla nich nie problem. – Staramy się, żeby wszystko mogli sami wypróbować, np. obsługę gaśnicy, opatrywanie rannego czy resuscytację na fantomie. Czasem wygląda to przekomicznie, jak cztery osoby udają poszkodowanych w aucie, a inni je bandażują lub zakładają kołnierz stabilizujący – tłumaczy Tomasz Golasz, ich opiekun, zawodowy strażak, ojciec najmłodszej ochotniczki – trzyletniej Julki. Szkolenie z pierwszej pomocy jest jednym z najważniejszych elementów. – To zostanie im na całe życie, a przy okazji dzielą się tą wiedzą z rodzinami. Jeśli choć jednej osobie uda się dzięki temu pomóc, to warto – mówi. Dba też o formację obywatelską podopiecznych – ze swojego grona młodzi wybierają trzyosobową radę, poznają historię i tradycje, uczą się pomagania sobie nawzajem, kibicowania innym, poszanowania wspólnego dobra. Gdy Tomasz Golasz podliczył zbiórki, przygotowując się do udokumentowania działalności na konkurs, wyszło, że w ubiegłym roku było ich 84. To między innymi taka aktywność sprawiła, że został uznany za najlepszego opiekuna. Podopieczni chwalą jego spokój, konsekwencję, ale też umiejętność motywowania. Jednak zawsze powtarza im, że nie wynik jest najważniejszy. Nie pozwala też źle oceniać innych. – Wymaga, ale przy nim po prostu chce się starać. Jest dla nas wzorem. A jak mamy problem, to rozmawia, pomaga – wymieniają Patryk Depta i Darek Kapica.

    Ogień, woda, straż, OSP

    Tak głoszą słowa przerobionej piosenki, którą dziewczęta zaśpiewały na zawodach w Olsztynie. Amatorski filmik z nagraniem ich występu stał się szybko hitem w internecie, ma już ponad 32 tys. odsłon. – W tym czasie przebojem była piosenka Karoliny Czarneckiej „Hera, koka, hasz, LSD”. Ale tekst nie bardzo nam pasował, więc wymyśliliśmy razem inny, bliższy nam – uśmiechają się Adrianna Pieruszka i Andrea Żydziak. Jednak treść piosenki dobrze odzwierciedla to, czym dla nich jest drużyna. Wokół niej toczy się duża część ich życia, remiza jest jak drugi dom. To, co scala dzieci w tak różnym wieku, to wspólne wyjazdy. Jedno – lub kilkudniowe zgrupowania odbywają się a to w pobliskich Długomiłowicach, a to kilkadziesiąt kilometrów dalej. Obozowe warunki są dodatkową atrakcją. Problem bowiem w tym, że przy swojej remizie strażacy z Miejsca Odrzańskiego nie mają dobrego terenu do ćwiczeń, nie wszyscy mają już stroje, brakuje środków. Nadrabiają to zaangażowaniem. Jako jedni z nielicznych mają swój proporzec. Teraz planują już udział w pielgrzymce na Górę św. Anny i na Jasną Górę i nie mogą doczekać się gali konkursowej, na którą pojadą do Warszawy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół