• facebook
  • rss
  • Był Sobór w Kędzierzynie

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    O tym, jak przeor wspólnoty ekumenicznej z Taizé inspirował młodych z Kędzierzyna-Koźla. 
Historia, która jeszcze się nie skończyła.

    Wnajbliższy wtorek 12 maja minie setna rocznica urodzin brata Rogera z Taizé, zabitego podczas wieczornej modlitwy w Kościele Pojednania w Taizé niespełna 10 lat temu (16 sierpnia). Brat Roger Schütz, Szwajcar z pochodzenia, ewangelik, założyciel wspólnoty, w której żyją bracia katolicy i protestanci, przez pół wieku był wielkim autorytetem duchowym dla chrześcijan – zwłaszcza młodych – na całym świecie. Przyjaźnił się z Janem XXIII, odwiedzał Pawła VI, a potem Jana Pawła II, który pielgrzymował do Taizé jako papież.


    Sobór Młodych 
przy ul. Judyma


    Kiedy młodzi z całej Europy zaczęli masowo przyjeżdżać do Taizé, bracia zorganizowali tam w 1974 roku Sobór Młodych. Potem masowe spotkania młodzieży organizowali w miastach całego kontynentu, a także poza nim. W roku 1981 zorganizowali wspólnie z bp. H. Bednorzem Spotkanie Młodych w Katowicach. Nie było to proste – trwał komunizm, żelazna granica etc.

    Ale parę miesięcy wcześniej – i to jest rzecz mało znana, jeszcze nieopisana – w parafii św. Mikołaja w Kędzierzynie-Koźlu z inspiracji duchem Taizé i życiem brata Rogera zorganizowany został lokalny Sobór Młodych. Nie byłoby go, gdyby nie o. Norbert Sojka, oblat, ówczesny wikariusz parafii, duszpasterz młodzieży, a obecnie emerytowany – z powodu ciężkiej choroby – proboszcz na katowickiej Koszutce. On był duchem tego przedsięwzięcia organizowanego w dobie, kiedy nie było komputerów, internetu, telefon stacjonarny był przywilejem nielicznych, samochód – tak samo, nie było dostępu do drukarni etc. – Nie mieliśmy praktycznie nic, żadnego kontaktu z Taizé. Tylko jedną płytę analogową z nagraniami kanonów z Taizé, którą wypożyczył Norbertowi jego przyjaciel, franciszkanin o. Antoni Dudek– wspomina jeden z animatorów. – Śpiewniczki z kanonami i myślami brata Rogera przepisywaliśmy w 5 odbitkach na maszynie do pisania – opowiada Krzysztof Błach, obecnie inżynier-elektryk w GA ZAK S.A., wówczas animator Soboru. Bo nie było wtedy drukowanych po polsku tekstów z listami brata Rogera do młodych.

    Brat Marek Durski, pierwszy Polak we wspólnocie Taizé, przesyłał do Kędzierzyna „Lettre de Taizé” (List z Taizé), na polski tłumaczył je starszy pan, Jerzy Bobiński. – Te listy były prawie jak relikwie, a teksty brata Rogera czytaliśmy w kółko, dzieliliśmy się między sobą jego słowami, często je sobie powtarzaliśmy – wspomina inny z animatorów.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół