• facebook
  • rss
  • Prostota serca

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    To rzadka sytuacja, że diakon przyjmuje święcenia kapłańskie w swojej rodzinnej parafii.

    Raszowej się należało, żeby tu były święcenia. Tobie, Waldku, życzę abyś był, tak jak tu mówiono, Bożym sługą na miarę Jezusa – powiedział na koniec Mszy św. w kościele pw. Wszystkich Świętych w Raszowej bp Andrzej Czaja. 27 maja biskup opolski udzielił tam święceń kapłańskich o. Waldemarowi Wołowskiemu z Zakonu Posługujących Chorym, popularnie znanego jako ojcowie kamilianie. Neoprezbiter pochodzi z Łąk Kozielskich, które są filią Raszowej. Dlatego, zgodnie z kamiliańskim zwyczajem wprowadzonym przez o. prowincjała Arkadiusza Nowaka (tego od obrony chorych na AIDS), mógł przyjąć święcenia w kościele parafialnym. W kościele w Łąkach o. Waldemar był ministrantem, a od czasów gimnazjum nawet kościelnym. Tam mieszkają jego rodzice Monika i Wiktor. Ma dwoje rodzeństwa: Patrycję i Rafała.

    – Zostałem bez słów – powiedział bp A. Czaja na zakończenie Mszy święceń. Nic dziwnego: uroczystość była niezwykle poruszająca, ale także pełna szczerości, bezpośredniości, dobroci, prostoty serca i wręcz szczęścia, które aż biło od przyjmującego święcenia o. Waldemara. Chór bazyliki św. Anny i parafialna orkiestra dęta dodały swoje cegiełki do piękna pełnej symboliki liturgii święceń. Zanim o. Wołowski trafił do kamilianów, studiował w seminarium duchownym w Opolu. – Kiedy przywieźliśmy Waldka z rodzicami do kamiliańskiego ośrodka leczniczego w Hutkach i widzieliśmy tam waszą posługę 150 chorym, to wracaliśmy ze łzami w oczach. Myśleliśmy: my byśmy nie dali rady, ciekawe, czy on da radę. Kamiliański ślub „służyć chorym z narażeniem własnego życia” to nie jest droga dla słabeuszy – powiedział ks. Henryk Kuczera, proboszcz parafii Raszowa. – Kiedy decydowałem o przyjęciu Ciebie do zakonu, w dużej mierze stało się tak dlatego, że gwarantował za Ciebie niemalże swoją głową mój przyjaciel, a Twój proboszcz ks. Henryk. Po latach nie mamy wątpliwości, że masz w sobie takie przymioty, wyniesione z domu rodzinnego, jak: prostota serca, szczerość i autentyczna dobroć – powiedział o. Arkadiusz Nowak. Neoprezbiter dziękował wielu osobom i przyznał, że gdyby miał podziękować wszystkim, przed północą by się nie skończyło.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół