• facebook
  • rss
  • Żniwa po dawnemu

    dodane 06.08.2015 00:00

    Miarowe, spokojne, zdecydowane pociągnięcia kosą i łan zboża kładzie się równo.

    Ścięte kłosy przejmuje podbieraczka, sprawnie związuje snopki wiązką i układa. To jedna z konkurencji w Turnieju Żniwowania Metodami Tradycyjnymi, który odbył się w Piątkowicach. Przez godzinę pole w środku wsi wygląda tak, jakby czas cofnął się o 100 lat.

    Lata praktyki

    – U nas te umiejętności są z dziada pradziada. Dziadkowie, a po nich rodzice, mieli gospodarstwo. I choć teraz jest już inny sprzęt, czego się nauczyłem, to zostało, choć kosi się częściej trawę niż zboże – przyznają Andrzej Jarosz i Tomasz Lewandowski z Malerzowic Wielkich.

    Lniane lub płócienne stroje, słomiane kapelusze, barwne fartuchy, czerwone korale wyróżniają się wśród współczesnych ubiorów. Koszenie kosą, żęcie sierpem, młócenie cepem i klepanie kos zakończone biesiadą żniwną organizowane jest tu od 15 lat. – Przy żęciu sierpem potrzeba trochę wprawy, trzeba umieć pod odpowiednim kątem go ustawić, żeby nie wyrywać zboża, tylko go ścinać. Ja od kilku lat wiążę też i ustawiam snopki – tegoroczne zboże było bardzo spieczone i ciężko je było związać, bo się kruszyło – tłumaczy Kazimiera Hołodniak z ekipy gospodarzy.

    Kto się już napatrzył, mógł skosztować prawdziwych wiejskich przysmaków: maślanki, chleba ze smalcem, kiszonym ogórkiem, i wypieków, posłuchać występów zespołów ludowych, pośpiewać przy wtórze harmonii i powspominać. – Jestem z centralnej Polski, już w wieku 12 lat władałem kosą. Musiałem skosić do południa pół hektara żyta, a dziennie hektar – opowiada Konstanty Biernacki. Od 10 lat reprezentuje Piątkowice, choć ma już prawie 80 lat. – Potem stawiało się snopy, zwoziło je do stodoły i zimą młóciło. Stanisław Piwowarczyk z Niwnicy potwierdza to, dodając, że żniwa trwały dłużej, ale było weselej. Ludzie pomagali sobie nawzajem, a przy okazji rozmawiali ze sobą, żartowali. Każda para rąk się liczyła.

    O Złotą Kosę

    Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy jest sołectwo Piątkowice, przy wsparciu władz różnych szczebli oraz organizacji rolniczych. Na starcie stanęło 10 drużyn: Domaszkowice, Drogoszów, Jasienica Dolna, Korfantów, Malerzowice Wielkie, Niwnica, Piątkowice, Sowin, przedstawiciele Skałatu, partnerskiego miasta na Ukrainie (Tarnopol), oraz Jasienicy k. Bielska-Białej. Każda dyscyplina była klasyfikowana osobno. Przy żęciu sierpem sędziowie zwracali uwagę na estetykę miejsca pracy, czy kłosy zostały ścięte, czy wyrwane, oraz na czas. Podobnie przy koszeniu kosą, choć tu bardziej liczył się czas i to, czy wszystkie snopki zostały dobrze powiązane. – W młóceniu cepem patrzymy na efekt, czyli wagę wymłóconego ziarna, za to przy klepaniu kosy istotna jest jakość – czy jest w całości i równomiernie wyklepana, czy nie ma zagięć i skrzywień – tłumaczy Jacek Tarnowski, naczelnik Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Nysie. Tym razem w żęciu sierpem najlepsza okazała się Niwnica, w koszeniu i klepaniu kosy Domaszkowice, a w młóceniu cepem najsprawniej szło żniwiarzom ze Skarłatu. Nagrodę za prezencję zdobyła Niwnica. W klasyfikacji drużynowej Złota Kosa przypadła Domaszkowicom, srebrną zdobył Korfantów, a brązową Malerzowice Wielkie. – To przede wszystkim świetna zabawa, a jeśli uda się zdobyć jakąś nagrodę dla sołectwa, to tym lepiej – podsumowuje turniej Andrzej Wajs z Sowina.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół