• facebook
  • rss
  • Pierwszaki 2 w 1

    dodane 27.08.2015 00:15

    Dla dzieci to powrót do nauki i spotkania z rówieśnikami, dla rodziców – wydatki.

    Czteroletnia Paulinka cieszy się, że idzie już do przedszkola. Jej starsza o dwa lata siostra Karolina rozpocznie właśnie naukę w szkole. Niecierpliwie kompletuje już przybory szkolne, przegląda z mamą podręczniki do niemieckiego i religii. – Nie jestem zwolenniczką tego, by naukę zaczynały sześciolatki, ale po rozważeniu „za” i „przeciw” nie starałam się o odroczenie, bo teraz Karolina będzie w klasie z rówieśnikami, których zna z przedszkola – tłumaczy mama dziewczynek, Joanna Jagła z Reńskiej Wsi.

    Tłoczno będzie zwłaszcza w pierwszych klasach, gdyż prócz siedmiolatków trafią tam, już obowiązkowo, o rok młodsi. W samym Opolu będzie to ok. 1430 dzieci, w tym ponad 840 sześciolatków. To o prawie 250 więcej niż rok wcześniej, mimo że drugie tyle skorzystało z możliwości odroczenia obowiązku szkolnego. W miastach taka nadwyżka jest wyzwaniem organizacyjnym dla dyrektorów, bo liczba uczniów w klasie nie może przekroczyć 25. W wioskach i małych miastach, gdzie klasy są mało liczne, problemu nie ma, co najwyżej powstaje dodatkowy oddział. – Dla mnie to też duże zadanie logistyczne, ponieważ będę córki odprowadzać i odbierać niestety osobno, bo choć przedszkole i szkoła są w tym samym miejscu, to zajęcia kończą sie o różnej porze. Mimo darmowych podręczników szkoła to także spory wydatek – tornistry, pisaki, zeszyty, do tego strój gimnastyczny i obuwie zmienne, składki na komitet rodzicielski... – wymienia Joanna Jagła. Rodzice uczniów klas I, II i IV oraz I gimnazjum skorzystają z darmowych podręczników, które trafią od razu do szkół. Dla wszystkich uczniów mają one być darmowe w 2017 roku. Jednak i tak szkolna wyprawka pochłania ok. 500–1000 zł. Rodziny, których dochód na osobę nie przekracza 574 zł, wielodzietne lub borykające się z trudną sytuacją życiową albo niepełnosprawnością mogą liczyć na dotacje rządowe w wysokości od 225 zł do 770 zł. Na Opolszczyźnie może to być ok. 4300 osób. – Nie korzystaliśmy z dopłat na podręczniki. Starałam się kupować książki używane, a potem je sprzedawać. Nie zawsze się to udaje z powodu częstych zmian programowych. W tym roku żaden mój syn nie otrzyma darmowych podręczników – Olek jest w VI klasie, a Stefan w II gimnazjum. Wydamy ok. 600 zł – mówi Magdalena Gawlik z Kędzierzyna-Koźla.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół