• facebook
  • rss
  • Mamusiu, dziękuję…

    dodane 10.09.2015 00:00

    Codziennie wierni zapalają przed Jej wizerunkiem kilkadziesiąt świec, z każdą płynie ku niebu gorąca modlitwa.

    Ja już chyba nie potrafię się modlić, ale Ty mnie znasz. Błagam, udziel wszelkich łask i nie pozwól zginąć… – to zdanie z jednej z ksiąg próśb i podziękowań, wyłożonej przed ołtarzem Matki Boskiej Opolskiej. Bo przecież kto jak nie Ona zrozumie bez tłumaczenia, rozpozna, jak czuje się dziecko, wyczuje, czego mu trzeba. Więc przychodzą do niej dzieci, młodzież, dorośli i bardzo dojrzali, klękają i opowiadają. Jedni o swoich zmartwieniach, zranionym sercu, obawach o siebie i najbliższych, inni dzielą się radością z tego, co im się udało, prosząc „Maryjo, miej nadal w opiece”. Albo chcą tylko się przed Nią pokłonić, bo będąc w Opolu, zajrzeli na chwilę.

    Mowa serca i łzy

    Przed tym obrazem modliło się trzech późniejszych papieży. Najpierw legat papieski abp Achilles Ratti (Pius XI) przebywający w Opolu w czasie plebiscytu po I wojnie światowej. Był tu, będąc z wizytą u abp. Alfonsa Nossola, kard. Joseph Ratzinger (Benedykt XVI) i abp Karol Wojtyła (Jan Paweł II).

    W katedrze gościli też prymas Stefan Wyszyński i abp Henryk Gulbinowicz, późniejszy kardynał, oraz wiele innych osobistości. Najwięcej jednak przychodzi obecnych i dawnych mieszkańców regionu. Niemal ciągle ktoś klęczy przed wizerunkiem Opolskiej Matki, przesuwając paciorki różańca, zatapiając się z Nią w osobistej rozmowie, bywa, że roniąc przy tym niejedną łzę. Opasłe tomy ksiąg dziękczynno-błagalnych zawierają zanoszone do Niej błagania, słowa wdzięczności i pozdrowienia. Są wpisy po polsku, po niemiecku, angielsku, rosyjsku, francusku... Jedne pisane równą, kaligraficzną czcionką, proste lub pięknie zdobione, inne zamaszyste, to znów nieporadne dziecięce, drukowane litery. Swoją obecność odnotowują wycieczki, pielgrzymki, delegacje. Pozdrawiają Maryję, prosząc o potrzebne łaski, jednocześnie dając wyraz temu, że kult Opolskiej Pani jest ciągle żywy.

    Ona zrozumie

    Matuchno Boża, kochana Maryjo, Mamusiu – tak zwracają się do Niej najczęściej. O co błagają? „Boże, proszę cię o to, by moja babcia wyzdrowiała” – w lakonicznym, pisanym dziecięcą rączką zdaniu zawarta jest cała troska i miłość. „Uratuj mojego przyjaciela, który w tej chwili walczy o życie” – prosi dramatycznie Marek. Prośba Nikoli z Raciborza o treści: „Pomuż (pisownia oryginalna) mi w nauce” pewnie dawno została wysłuchana. Kobiety proszą o szczęśliwe rozwiązanie dla siebie, córki bądź synowej, udaną operację, nawrócenie syna, dobrą pracę dla niego bądź uwolnienie od nałogów, błogosławieństwo dla rodziny. Studenci i uczniowie szukają wsparcia przed sprawdzianami czy sesją. „Dziękuję Ci za kochających rodziców i dom i przepraszam za to, jaka teraz jestem” – to wpis jakiejś młodej osoby.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół