• facebook
  • rss
  • Różańcowa amnestia

    dodane 17.09.2015 00:00

    W tej modlitwie jest moc, a jej tajemnica przechodzi z pokolenia na pokolenie.

    To skarb, który należy odkryć. Jak człowiek zachoruje albo jest mu źle, łapie za różaniec. A jak Pan Bóg pobłogosławi i przywróci zdrowie, to doświadcza się mocy tej modlitwy – mówi ks. Mariusz Sobek, diecezjalny moderator Żywego Różańca. To przekonanie ma też o. Ludwik Mycielski OSB, rekolekcjonista tegorocznych dni skupienia, które odbyły się dla rejonu opolskiego i kluczborskiego w Winowie. – Podczas Różańca mój ojciec, żołnierz AK, który po wojnie musiał się ukrywać i był katowany, zawsze po słowach „I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” wymieniał nazwiska swoich oprawców i wrogów, przebaczając im – wspominał benedyktyn. Opowiadał też o ludziach, którzy wskazali mu drogę powołania, choć czasem sami bardzo błądzili. – Są takie biedy, gdzie potrzeba nam się bardzo modlić, żeby się ktoś z nich wydostał – podsumował.

    Na Maryję jako najlepszą przewodniczkę w drodze do nieba wskazał bp Paweł Stobrawa, przewodniczący Eucharystii. – Trzeba się otworzyć na Boga, a wzorem jest tu Maryja. Ona nie zawsze rozumiała plany Boże, ale mówiła pokornie: „Niech się stanie według Twego słowa”. Wśród członków Żywego Różańca przeważają kobiety. Manfred Sojka i Alojzy Sitek to przedstawiciele męskiej róży z parafii św. Marii Magdaleny z Jasionej. – To się wynosi z domu i tak idzie przez pokolenia. W Różańcu byli już dziadkowie, teściowie, żona i córka też jest w róży... – tłumaczą. W niewielkiej parafii w Komornikach jest 11 róż, w tym dwie męskie. – Tyle że zwykle co miesiąc wymienia się tajemnicami, a u nas każdy ma swoją stałą. Ona zostaje w rodzinie, przechodzi na córkę lub synową. Pamiętam, jak babcia krótko przed śmiercią, po porannej Mszy, przyszła, położyła różaniec na stół i powiedziała do mamy: „Od dzisiaj ty się na nim będziesz modliła”. I tak było, a po jej śmierci ja to przejęłam – mówi Anna Pawliczek. Dziesiątkę po babci cztery lata temu odziedziczyła też Beata Kandzia, dwudziestoparolatka ze Świercza pod Olesnem. Teraz odmawia ją razem z mamą, która zastąpiła w róży zmarłą znajomą.

    Od przyszłego roku cała wspólnota będzie spotykać się w pierwszą sobotę października na Górze Świętej Anny. – To będzie nasza diecezjalna pielgrzymka. W diecezji jest ponad 40 tys. róż, każda liczy 15 lub 20 osób... Ta liczba ciągle rośnie i co cieszy, coraz więcej jest, zachęconych przez katechetki, róż młodzieżowych. To potężna siła – podsumowuje ks. Sobek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół