• facebook
  • rss
  • W cieniu Paryża

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    – Zadaniem na przyszłość jest rzetelne określenie prawdy o Tragedii Górnośląskiej i podniesienie stanu świadomości na jej temat w naszym społeczeństwie – podkreślał bp Andrzej Czaja.

    Dwa dni po tragicznych wydarzeniach w stolicy Francji, podczas ekumenicznego nabożeństwa, które w niedzielę 15 listopada odbyło się w katedrze opolskiej, w kaplicy Piastowskiej poświęcona została niemiecko-polska tablica upamiętniająca ofiary Tragedii Górnośląskiej. Jest ona dedykowana wszystkim zamordowanym, pohańbionym i poszkodowanym, wywiezionym do ZSRR, osadzonym w więzieniach i obozach. Powstała z inicjatywy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim. – Błogosławieni, o których mówi Jezus, to ludzie, którzy miłują pokój i promieniują nim wokół siebie. Nie ulega wątpliwości, że dzisiejszy świat bardzo potrzebuje błogosławionych ludzi, którzy zaprowadzają pokój. Ujawniła nam to wyjątkowo mocno tragedia w nocy z piątku na sobotę – zamach terrorystyczny w Paryżu. Ostatnie lata to pasmo wielu konfliktów zbrojnych, wojen: na Ukrainie, Bliskim Wschodzie, w wielu krajach afrykańskich. Czas jest wyjątkowo niespokojny – podkreślał w homilii biskup opolski.

    Zachęcał też, by modlitwa w intencji ofiar Tragedii Górnośląskiej zapoczątkowała modlitwę o pokojowe rozwiązanie konfliktów zbrojnych w świecie, przezwyciężenie fali nienawiści i mordowania niewinnych ludzi. Wraz z biskupem opolskim ekumenicznej modlitwie przewodniczył pastor Wojciech Pracki, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Opolu, a także ks. Piotr Tarlinski, diecezjalny duszpasterz mniejszości narodowych, oraz ks. Waldemar Klinger. W bocznej nawie katedry została otwarta wystawa czasowa „Koniec i początek. Rok 1945 na Górnym Śląsku”, przygotowana przez Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Katowicach. Z kolei po nabożeństwie w Centralnej Bibliotece Caritas odbyło się spotkanie ze świadkami historii, które poprowadziła dr Adriana Dawid z Instytutu Historii UO.

    O wydarzeniach z 1945 r. opowiadały Maria Jagło i Maria Kurtz z Boguszyc oraz Krista Slotta z Kup. Kiedy czerwonoarmiści wkroczyli na Śląsk, panie miały od 6 do 9 lat. Jako małe dziewczynki przeżyły chwile, o których po 70 latach nie jest łatwo opowiedzieć bez emocji, bez ściśniętego gardła. Pamiętają pierwsze wejścia żołnierzy Armii Czerwonej do ich rodzinnych domów, a także czas, kiedy skrywały się w piwnicach, kiedy płonęły stodoły i domy, kiedy żołnierze radzieccy gwałcili i mordowali ich bliskich i sąsiadów. Pani Maria pamięta, jak z młodszą siostrą szukała mamy. Dziewczynki same przewędrowały do sąsiednich Źlinic do opy. Pani Krista opowiada o ukrywających się niemieckich żołnierzach, którym z kuzynem nosiła chleb do lasu, i o widoku ojca, który wrócił z Lamsdorf. Nie poznała go wtedy. – My jeszcze nie możemy wszystkiego opowiedzieć – podkreślała pani Krista.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół