Nowy numer 16/2018 Archiwum

Eklektyczne jasełka

Choć wszyscy świetnie znali tę historię, zaskakujących zwrotów akcji i dialogów nie brakowało.

Jeronie, ale żejś mie wystrasoł! Kim żejś je i po cojś przisoł? – po śląsku, rezolutnie i żądając konkretów, przywitała śląska Maria archanioła Gabriela, oczywiście odrywając się od robionego właśnie na drutach szalika. Zatroskała się też od razu o niebieskiego posłańca, który nie miał skrzydeł, a za to poruszał się o kulach. Tak zaczęła się historia ludzkiego zbawienia w wydaniu młodzieży z Zespołu Szkół w Czarnowąsach. Koordynatorem i scenarzystą był ks. Michał Krupa, wikariusz parafii w Czarnowąsach. – Takie opowiedziane po śląsku przedstawienie marzyło mi się już dawno, ale na poprzedniej parafii, w Prudniku, raczej nie mówiło się gwarą. Tu jest dużo Ślązaków, choć mówi się inaczej niż w moim rodzinnym Ujeździe, ale jak tylko podałem pomysł, od razu zgłosiło się kilkanaście osób. Myślę, że przekaz, choć podany w sposób chwilami bardzo humorystyczny, został zachowany – uśmiecha się dumny ze swoich uczniów kapłan.

Podkreśla, że zarówno na etapie przygotowywania jasełek, jak i podczas samego przedstawienia mieli oni dużo swobody i możliwości improwizacji, co było widać na scenie. Co więcej – scenariusz napisany jest w języku polskim, a aktorzy sami, naturalnie, przekładali swoje kwestie na śląską mowę. Wplatali też elementy z życia szkoły. – Taka wersja jest nam bliższa, ciekawsza dla nas. Tak pół na pół było w nas postaci ewangelicznych i nas samych. Docenili to też inni uczniowie – przyznają Katarzyna Feliks i Marcel Rzany, czyli Maria i Józef.

Wystawiony w niedzielę 17 stycznia dla szerszej publiczności spektakl miał już swoją premierę dla uczniów, obejrzeli go także rodzice i emerytowani nauczyciele. – Choć konwencja nieco inna, niż jesteśmy przyzwyczajeni, ale wrażenia bardzo pozytywne. Przyzwyczailiśmy się do jasełek w języku polskim, to tutaj wyszło bardziej swojsko, naturalnie, chwilami młodzieżowo. Widać jednak, że było solidnie przygotowane, o czym świadczyły brawa – dzieli się emocjami tuż po obejrzeniu spektaklu Marek Buchta z Czarnowąsów. – To było takie piękne i takie tutejsze, nasze – dodaje jego mama.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma