• facebook
  • rss
  • Chemia w szatni

    dodane 04.02.2016 00:00

    Pamiętacie to 5:3 z Legią na jej stadionie?

    Spotkanie z legendarnym trenerem nieuchronnie stało się świętem wspominania triumfów Odry Opole z końca lat 70. ubiegłego wieku – właśnie z czasów Piechniczka. To, dla przypomnienia, były czasy, kiedy klub był dumą całego województwa, na mecze autobusami i pociągami ściągały grupy kibiców ze wszystkich zakątków regionu, a powiedzieć, że atmosfera na stadionie przy Oleskiej była euforyczna, to nic nie powiedzieć. Wielka Odra, złożona – co Antoni Piechniczek przypomniał – głównie z piłkarzy opolskich klubów, z Ozimka, Nysy, Sławięcic czy z Reńskiej Wsi, gromiła ówczesne potęgi – Legię Warszawa, Ruch Chorzów, Górnika Zabrze (strącając go nawet do II ligi), ŁKS czy Lecha Poznań (7:1!).

    – Wszystkich potrafiliśmy zagonić na śmierć i wiedzieliśmy, jak przeciwnika zaskoczyć. Jeszcze nikt w całej historii Legii na jej stadionie nie strzelił w II połowie pięciu bramek! A do przerwy przegrywaliśmy 2:0 – wspominał trener podczas promocji swojej biografii pt. „Piechniczek. Tego nie wie nikt”. Kilka razy podkreślał, że w Opolu dostał wielką szansę i Odrze zawdzięcza karierę. Z Opola został powołany na trenera reprezentacji narodowej, z którą sięgnął po trzecie miejsce na MŚ 1982 w Hiszpanii. 
Słuchaczy ujmowały pasja i pozytywne myślenie w wypowiedziach słynnego trenera, który pamięta szczegóły zdarzeń, nazwiska, imiona, małe kluby, historie swoich piłkarzy. Bronił dobrego imienia kolegów, mimo że nie stronił od smakowitych anegdot, np. o tym, jak Z. Kwaśniewski w restauracji Europa w obronie kolegi klubowego znokautował świeżo upieczonego mistrza Polski w boksie. – W szatni musi być chemia między trenerem i zawodnikami. Gdy ona znika, trenera nie ma. Najlepszym przykładem jest Mourinho w Chelsea – mówił Piechniczek.


    Szczerze zabrzmiały jego słowa wdzięczności wobec żony. – Bez niej nie byłbym tym, kim jestem, nie osiągnąłbym tego, co osiągnąłem – podkreślił. Mocno zabrzmiała także podniesiona przezeń kwestia niszczenia wszelkich autorytetów w wolnej Polsce. Norbert Lysek, ówczesny dyrektor ZW w Tarnowie Opolskim, sponsor drużyny, wyraził uczucia wielu obecnych: – Antek, ja cię zawsze podziwiałem, bo kochałeś swoją mamę. Jesteś Antek wielki i więcej nie chciałem powiedzieć – mówił.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół