• facebook
  • rss
  • Brat Jerzy odznaczony

    dodane 04.02.2016 00:00

    Niemieccy Maltańczycy uhonorowali założyciela pierwszego w powojennej Polsce schroniska 
dla bezdomnych.


    Brat Jerzy Adam Marszałkowicz to człowiek niezwykły. – Myślę, że jest to jedyna osoba w Polsce, która w obecnych czasach oddała całe swoje życie na służbę dla najuboższych. Wpatrzony w św. brata Alberta, realizuje cel, który i on realizował – mówi Teresa Rojek, prezes koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w Bielicach. Towarzystwo od 27 lat prowadzi tam w dawnym dworze schronisko dla bezdomnych, którego twórcą jest Jerzy Adam Marszałkowicz, nazywany bratem i księdzem. We wrocławskim seminarium duchownym przyjął tylko niższe święcenia, ale ojciec duchowny pozwolił mu nadal nosić sutannę. Brat Jerzy pracował tam jako bibliotekarz i furtian.

    Na furcie seminaryjnej zaczął i pomagać bezdomnym i ich karmić, co było powodem jego problemów z rektorem seminarium. Ostatecznie – wspierany przez późniejszego biskupa Józefa Pazdura – postanowił założyć we Wrocławiu pierwsze w powojennej Polsce schronisko dla bezdomnych. Zamieszkał z nimi w Boże Narodzenie roku 1981. W 1988 przybył do Bielic i tu mieszka do dziś, z bezdomnymi. Na progu 86 roku życia – 29 stycznia – został uhonorowany przez Związek Niemieckich Kawalerów Maltańskich, w imieniu których nadał mu je prezydent Związku książę Erich Lobkowicz. Tak zwana plakieta dziękczynna – w istocie piękne odznaczenie w postaci  krzyża maltańskiego z elementami charakterystycznymi dla miniaturek orderowych etc. – została mu wręczona „jako znak uznania i podziękowania za specjalne zasługi w spełnianiu powołania Maltańczyków”. Odznaczenie wręczył bratu Jerzemu Wolfgang Boos, maltańczyk ze Schwerte, od kilkunastu lat organizujący pomoc dla schroniska w Bielicach, któremu towarzyszył inny maltańczyk – Ulrich Damm z Paderborn.

    Dziękując za wyróżnienie brat Jerzy przywołał historię towarzystwa pomocy, a także postać św. Alberta, brata ubogich, a wcześniej znakomitego malarza. – Brat Albert studiował malarstwo w Monachium. A mój prapradziadek, który nazywał się Hochberger, przeprowadził się do Poznania, potem pradziadek przeniósł się do Lwowa, gdzie wybudował gmach politechniki. Moja babcia była z domu Hochberger – snuł rodzinne wspomnienia brat Jerzy, którego ojciec, ziemianin Adam Marszałkowicz, także zapisał kartę w historii Polski, będąc m.in. w latach 30. XX wieku zarządcą komisarycznym Tarnowa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół